Lisboa – miejsce do którego wracam

Lisboa czy po polsku Lizbona to jedna z odwiedzonych stolic , która  jest najbardziej mi bliska sercu.. będąc tam mam poczucie bycia jedną noga w Europie a drugą już gdzieś dalej , może także stąd ,iż dwukrotnie było to dla mnie miejsce przesiadkowe raz na Maderę , raz na Azory , a samo  miasto  jest bramą do byłych portugalskich kolonii jak Brazylia czy Angola , co u mnie potęguje uczucie egzotyki , które tak lubię.

W dobie wszechobecnych tanich lotów , większość z nas przybywa tu drogą lotniczą . Jest to dobry wybór , bowiem   lotnisko  jest bardzo dobrze skomunikowane z centrum miasta ,od którego nie jest zbyt odległe . Mamy do wyboru Aerobus czy metro , ja zawsze korzystam z metra , gdyż uważam to za wygodniejszą formę przemieszczania. W ostateczności można tu także dotrzeć piechotą , co mnie również się zdarzyło . Wybierając metro najlepiej od razu zakupić kartę Viva Viagem – koszt 0,5 eur , a następnie doładować ją ( 5, 10, 15 eur) zależnie od liczby przyjazdów jakie przewidujemy.

Każdy z nas odwiedzając jakieś miasto po raz kolejny , zwykle ma swoje ulubione miejsca ; dla mnie takim symbolem Lizbony jest Torre de Belem  czy Monasterio dos Jeronimos. Oba te obiekty są położone dość blisko siebie , jednak nie jest już to ścisłe centrum. Do obu miejsc można się dostać np pociągiem podmiejskim odjeżdżającym ze stacji wspólnej dla metra Cais do Sodre  – kierunek Cascais , należy wysiąść  na 3 stacji-Belem. Na pociąg podmiejski jest również ważna karta Viva Viagem. Na obie atrakcje + okoliczne muzea można kupić bilet zbiorczy – cennik poniżej . Pierwsza niedziela m-ca- wstęp gratis. Jest jeden mały szczegół bilety do Torre de Belem sprzedają tylko do 15h!!! , oba obiekty zależnie od okresu letni/zimowy – ostatnie wejścia są 18h/17h.

2015-07-01 16.48.44

Monasterio  dos Jeronimos czyli  Klasztor Hieronimów pochodzi z   XVI wieku . Początkowo był zbudowany w stylu gotycko-manualińskim , w XIX wprowadzono  pewne zmiany i odnowiono go , natomiast  w 1983roku został wpisany na listę dziedzictwa Unesco .

Monasterio dos Jeronimos

Monasterio dos Jeronimos ( klasztor Hieronimów)

Monasterio dos Jeronimos , wnętrze

Monasterio dos Jeronimos , wnętrze

Do kompleksu też przynależy kościół- można go zwiedzić również bez kupowania biletu .

kościół - Monasterio dos Jeronimos

kościół – Monasterio dos Jeronimos

Monasteiro dos Jeronimos wnętrze

Monasteiro dos Jeronimos wnętrze

Przechodząc na przeciwległą stronę  klasztoru , mamy pomnik Odkrywców , jest on związany z era wielkich odkryć geograficznych . Konstrukcja ma 52m wysokości i upamiętnia  postacie wybitne tego okresu , które są wyrzeźbione na pomniku. Są wśród nich książę Henryk Żeglarz , a także Vasco da Gama, Ferdynand Magellan i inni. Na szczyt pomnika można wjechać windą – koszt 3 eur , czynne w okresie letnim do 18.30, zimą do 17.30

Pomnik Odkrywców

Pomnik Odkrywców

Pomnik Odkrywców

Pomnik Odkrywców

Od pomnika do Wieży Belem prowadzi przyjemny pasaż morski

pasaż morski od Pomnika Odkrywców do Torre de Belem

pasaż morski od Pomnika Odkrywców do Torre de Belem

Pasażem docieramy do  Torre de Belem , która podobnie jak Monasterio dos Jeronimos została wpisana na listę dziedzictwa Unesco . Jej początki również sięgają XVI  , a jej pierwotnym zadaniem było wzmocnienie ochrony ujścia Tagu do oceanu , przez większość swej historii pełniła funkcje militarne.

Torre de Belem

Torre de Belem

Torre de Belem

Torre de Belem

Lizbona , to jednak dużo więcej niż zaprezentowane powyżej atrakcje , w tej stolicy jest naprawdę sporo pięknych i urokliwych miejsc.  Na pewno zwrócić należy uwagę na  sąsiadujące ze sobą dzielnice Chiado , Alfama czy Barrio Alto. Tutaj wyróżniłabym ;

  • Praca do Comerco- Plac Handlowy , zajmuje ogromną przestrzeń , a w jego centrum stoi statua  króla Józefa I.

    Praca do Comerco

    Praca do Comerco

  • katedra -Se de Lisboa  z XII wieku w stylu romańskim
katedra -Se de Lisboa

katedra -Se de Lisboa

  • Elevador de Santa Justa , zbudowany w 1902 roku .Wjazd na punkt widokowy z którego rozpościera się panorama miasta,  możliwy jest w godzinach od 7 do 20.30. Cena wjazdu na górę + wejście na punkt widokowy- 5 eur.
elevador de Santa Justa

elevador de Santa Justa

  • wjeżdżając windą Santa Justa lub piechotą  po schodach , możemy podziwiać tuż obok windy ruiny  Convento do Carmo ( klasztor Karmelitów) . Klasztor ten został zniszczony podczas trzęsienia ziemi, jakie nawiedziło Lizbonę w 1755 roku.
ruiny klasztoru Karmelitów

ruiny klasztoru Karmelitów

  • Zamek Sao Jorge, który góruje nad miastem  – latem otwarty od 9 do 21, zimą do 18h , wstęp 8,5 eur .
panorama z punktu widokowego Santa Justa -

panorama z punktu widokowego Santa Justa -w oddali zamek Sao Jorge

Lizbona , ma wiele innych pięknych miejsc , skupiłam się na tych , które mnie osobiście się najbardziej podobały.  Na pewno warto po prostu pobłądzić uliczkami w dzielnicach Alfama , Chiado czy Barrio Alto , by poczuć tą niepowtarzalną atmosferę tego miasta.

na ulicach Lizbony

na ulicach Lizbony

Informacje praktyczne:

-dla osób szukających zakwaterowania blisko lotniska , można dojść w 20 minut piechotą na terminal , polecam zakwaterowanie w 4U Lisbon Guesthouse – pokój jednoosobowy 31 eur

– dla osób szukających  dobrej bazy do zwiedzania miasta , polecam hostel , który prowadzą 2 koleżanki -Polka i Włoszka , blisko stacji Roma Arreiro – Tanka Bed &Brekfast  34 eur za pokój 1 osobowy .

Reklamy
Opublikowano LIZBONA, OKOŁOWEEKENDOWO | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Malownicza trasa do Salto do Prego oraz punkty widokowe na wschodzie wyspy

Na sam koniec prawie zostawiłam sobie zwiedzanie wschodniej części wyspy . Tutaj gorąco mogę polecić szlak Faial do Terra – Salto do Prego PRC9SMI. Szlak zaczyna się w miasteczku Faial do Terra ,liczy koło 4km. Można wejść  na niego z dwóch stron ,będzie widać dwie tabliczki na szlak – jedno wejście jest zdecydowanie bardziej strome . Ja zaczynam od tego łagodniejszego , które biegnie wzdłuż strumienia rzeki. Oferuje śliczne widoki i droga cały czas pnie się do góry. W pewnym momencie  szlak ten łączy się z PR11SMI Ribeira do Faial do Terra.

na szlaku Faial do Terra- Salto do Prego

na szlaku Faial do Terra- Salto do Prego

na szlaku Faial do Terra- Salto do Prego

na szlaku Faial do Terra- Salto do Prego

na szlaku Faial do Terra- Salto do Prego

na szlaku Faial do Terra- Salto do Prego

Jak widać szlak obfituje w gąszcz zieleni , strumyk i kładki na rzeczce , wszystko to nadaje mu uroku , nie ma też tłumu turystów. W połowie szlaku dochodzimy do jego celu czyli ślicznego wodospadu- Salto do Prego. Można się też tutaj wykąpać-opcja dla odważnych , bowiem woda jest zimna.

Salto do Prego

Salto do Prego

Salto do Prego

Salto do Prego

To jest najpiękniejsza część szlaku , następnie można zejść inna drogą do miasteczka , będzie widać drogowskaz . Z góry jest widok na ocean i miasteczko.

wracając ze szlaku do Faial do Terra

wracając ze szlaku do Faial do Terra

Kolejno wyruszam wzdłuż wschodniego wybrzeża w kierunku Nordeste , droga tu jest już zdecydowanie gorszej jakości .  Na tej trasie są dwa piękne punkty widokowe , które dają możliwość zrobienia tam grilla w idyllicznym otoczeniu rodem z parku botanicznego oraz dysponują licznymi stolikami i krzesłami. Oba są idealnym miejscem na leniwe popołudnie. Poniżej widok z Miradouro  Ponta da Sossego : SAM_3747

piękna harmonia zielonej roślinności z błekitem oceanu

piękna harmonia zielonej roślinności z niebieścią oceanu

roślinność w punkcie widokowym Ponta da Madrugada

roślinność w punkcie widokowym Ponta da Madrugada

Miradouro Ponta da Madrugada

Miradouro Ponta da Madrugada

wejście do punktu widokowego Ponta de Sossego

wejście do punktu widokowego Ponta de Sossego

Tutaj także można zrobić grilla , podobnie jak w Miradouro da Madrugada

grill w Miradouro Ponta da Sossego

grill w Miradouro Ponta da Sossego

Na tym kończę moją relacje z 9 dniowego pobytu na wyspie Sao Miguel , na pewno było warto , nabrałam też apetytu na inne wyspy , ale to przy następnej okazji . Azory to kolejny udany wyjazd , piękno wyspy , uprzejmość mieszkańców  , gorąco polecam!

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Furnas oraz słynne azorskie cozido

Miasteczko Furnas to miejsce oferujące turystom kilka ciekawych opcji. Zdecydowanie najciekawszą i unikatową jest oglądanie przygotowania oraz konsumpcja słynnego azorskiego Cozido. Cozido to mieszanka kilka gatunków mięs : wieprzowina , wołowina , drób , kaszanka czy chorizo  , wszystko to uzupełniają warzywa: ziemniaki , marchew, kapusta. Potrawę gotuję się przez wiele godzin 5-6h na wolnym ogniu w wyziewach wulkanicznych naprzeciw jeziora Furnas.  Wszystkie składniki są wkładane do wielkiego gara i ten umieszczany jest w betonowych otworach  gorącej wulkanicznej ziemii. Na pewno warto zdążyć na moment wyciągania garów – następuje to od 11 do 12.30 zależne od restauracji , jest ich kilka , które specjalizują się w tej znanej i typowej dla Azorów potrawie. Zalecana jest wcześniejsza rezerwacja cozido oraz stolika -24h przed przybyciem. Dwie najbardziej znane restauracje to Tony’s oraz O Miroma ( sama degustowałam  cozido w tej drugiej) . Wycieczkę po Furnas najlepiej więc zacząć od wizyty nad jeziorem Furnas , jest to malowniczy teren , wzdłuż jeziora biegnie ścieżka i można go obejść dookoła. Przy wjeździe należy najpierw uiścić opłatę za wjazd na teren jeziora , a następnie przy wyjeździe w białym domku opłacić osobno parking. Naprzeciw jeziora możemy oglądać  bulgoczące wyziewy z wnętrza ziemi. Wokół rozprzestrzenia się zapach podobny do zgniłych jaj.

wyziewy wulkaniczne obok jeziora Furnas

wyziewy wulkaniczne obok jeziora Furnas

Poniżej zdjęcia ” kopców” do których wkładają wielkie gary z cozido ,a następnie po kilku godzinach są wyciągane i rozwożone do restauracji .

moment wyciągania cozido

moment wyciągania cozido

A poniżej widok na jezioro Furnas

jezioro Furnas

jezioro Furnas

Po obejrzeniu miejsca , gdzie przygotowuje się cozido nadszedł czas na konsumpcję , mimo , iż nie jestem fanką mięsa , chciałam koniecznie spróbować tego specjału. Muszę przyznać , iż mięso było  delikatne i bardzo miękkie , a zarazem smaczne , gdyż wszystkie składniki wymieszały wzajemnie swoje smaki .

słynne azorskie Cozido

słynne azorskie Cozido

Po obiedzie natomiast relaks  w   gorących  źródłach  – Poco do Beija . Nie ma tu przechowalni , można jedynie skorzystać z plastikowych koszyków, które zabezpieczą rzeczy przed mokrym podłożem . Jest kilka baseników z bardzo ciepłą wodą około 50 stopni o głębokości od  0,85m do 1,30m.

Poco do Beijo

Poco do Beija

Poco do Beijo

Poco do Beija

Poco do Beijo

Poco do Beija

Na pewno , warto też zajrzeć do Parku Botanicznego Terra Nostra- mi niestety się nie udało , obfituję on w wiele gatunków ciekawych drzew i wg przewodnika jest bardzo piękny.

Informacje praktyczne :

-O Miroma – ul. Dr Frederico Moniz Pereira 15 ( obok informacji turystycznej) – tlf +351 296 584 422- porcja dla 2 osób 26 eur

– Tonys znajduje się na ulicy prostopadłej do O Miroma

– źródła termalne Poco do Beija-  czynne do 22 h, wstęp 3 eur.

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Vila Franca do Campo i okoliczne jeziora wulkaniczne

Vila Franca do Campo była moim drugim miejscem na wyspie ,gdzie zakotwiczyłam na kilka nocy , a dokładnie jedna z pobliskich miejscowości , gdzie znajduje się Casa do Arco . Mieszkanie wakacyjne , które znalazłam poprzez portal airbnb i mogę szczerze polecić . Oferuje ono widok na ocean i jest oazą ciszy i spokoju.  Miejsce to było dla mnie bazą wypadową do całej reszty atrakcji poza Ponta Delgada ,ale teraz skupię się na tych najbliższych  mojemu zamieszkaniu .

widok z ogrodu na Ilheu da Vila Franca

widok z ogrodu na Ilheu da Vila Franca

Moje pierwsze kroki podczas pobytu w tej okolicy skierowałam do miasteczka Vila Franco do Campo oraz na przystań skąd można się dostać na wyspę Ilheu da Vila Franca  , która jest jednocześnie chronionym obszarem naturalnym . Jest to krater o średnicy 150m , który jest obecnie naturalnym kąpieliskiem .Między miasteczkiem a wyspą kursuje motorówka . Rozkład jazdy poniżej :

rozkład jazdy Vila Franca -wyspa

rozkład jazdy Vila Franca -wyspa

Na wyspie jest jedynie wąski skrawek plaży , który podczas przypływu ulega zalaniu , więc tak naprawdę trzeba się naszykować na rozłożenie się na kamieniach. Akwen wodny mimo , iż jest połączony z oceanem , jest cieplejszy od samego oceanu i odróżnia się  delikatnie od niego kolorem.

krater ilheu da Vila Franca

krater ilheu da Vila Franca

plażowanie w Ilheu da Vila Franca

plażowanie w Ilheu da Vila Franca

Są także ciekawe formy skalne ;

Ilheu da Vila Franca

Ilheu da Vila Franca

Poniżej kilka fotek z miasteczka Vila Franca do Campo

ratusz w Vila Franca do Campo

ratusz w Vila Franca do Campo

w tle kościół Igreja de Misericordia

w tle kościół Igreja de Misericordia

Akurat w czasie mojej obecności tam przypadało święto Sao Joao  24.06 , miasteczko zostało ustrojone na tą okazje na kilka dni .

Vila Franca do Campo

Vila Franca do Campo

2 km od miasteczka , wchodząc pod górę jest śliczna kapliczka Ermida da Nossa Senhora de Paz ( widać ją także na wzniesieniu płynąc na wyspę) , niestety z różnych przyczyn nie udało mi się tam wybrać , ale widząc zdjęcia w przewodniku uważam , że warto.

Kolejną atrakcją w pobliżu Vila Franca , jest Lagoa do Congro , kolejne jeziorka wulkaniczne. Znajdziemy go jadąc najpierw  w kierunku Furnas , a następnie zgodnie z tabliczką skręcając w lewo na Lagoa do Congro. Z tej gorszej jakościowo drogi , należy jeszcze później skręcić w zupełnie polną drogę , również w lewo – będzie tabliczka.

Po zaparkowaniu auta należy jeszcze serpentynami  zejść w dół  pieszo , pośród bujnej tropikalnej roślinności .

w drodze do Lagoa do Congro

piesza ścieżka do Lagoa do Congro

Na samym dole znajduje się zielone jeziorko ukryte pośród gęstwiny drzew , dociera tu niewielu turystów , więc można się rozkoszować spokojem .

ukryte pośród drzew Lagoa do Congro

ukryte pośród drzew Lagoa do Congro

Lagoa do Congro

Lagoa do Congro

 

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Ribeira Grande i okolice – najważniejsze atrakcje

Ribeira Grande to jedno z większych i ważniejszych miasteczek na wyspie  , skomunikowana drogą szybkiego ruchu z Ponta Delgada i leżąca na przeciwległym brzegu wyspy. Podobnie jak wszędzie mamy tutaj kilka urokliwych  kościółków ,jednym z nich jest Igreja Matriz da Nossa Senhora de Estrela.

Igreja Matriz w Ribeira Grande

Igreja Matriz w Ribeira Grande

Inny obok  to  kościół Espiritu Santo

Igreja Esiritu Santo Ribeira Grande

Igreja Esiritu Santo Ribeira Grande

Warto wstąpić do  fabryki likierów  Mulher de Capote ,gdzie można nabyć trunki o różnych mniej i bardziej egzotycznych smakach

Fabryka likierów Mulher de Capote

Fabryka likierów Mulher de Capote

Miasteczko dysponuje swoją plażą , jednak w niedużej odległości od niego znajduje się najbardziej znana na całej wyspie plaża surferów Santa Barbara  , jest to zarazem najszersza i najdłuższa plaża na wyspie.

Plaża Santa Barbara

Plaża Santa Barbara

Miasteczka ogólnie są bardzo podobne do siebie , wybudowane w tym samym stylu , stąd dla mnie dużo ciekawsze i piękniejsze są cuda natury jakie możemy spotkać na Azorach. Takim przykładem jest  położony kilka km od Ribeira Grande ( zjazd na Lagoa do Fogo ) Centro de Interpretacao Ambiental Caldeira Velha  : jest to piękny park obfitujący w endemiczne gatunki roślinne oraz zawierający dwa kąpieliska z wodą  termalną w okolicy 47 stopni C . Obiekt jest czynny najdłużej w szczycie sezonu od kwietnia do września codziennie od 9 do 20.30 , poza sezonem trochę krócej zależnie od m-ca do 17-18h

Caldeira Velha

Caldeira Velha

Caldeira Velha

Caldeira Velha

2015-06-25 18.27.54

Caldeira Velha

Jest także miejsce z wrzącą wodą  +63

Caldeira Velha

Caldeira Velha

Podążając dalej tą samą drogą w kierunku Lagoa do Fogo pnącą się coraz bardziej stromo do góry możemy dojechać do kolejnego interesującego miejsca – jeziora wulkanicznego Lagoa do Fogo. Próbowałam dwukrotnie zobaczyć jezioro z góry , jednak nie udało się , w tym regionie większość czasu wiszą gęsto zawieszone mgły , mimo słonecznej pogody nad resztą wyspy. Kolejną opcją wyjeżdżając od strony Ribeira Grande w kierunku Porto Formoso są plantacje herbaty . Zanim do nich dotrzemy polecam zatrzymać się przez chwilę przy punkcie widokowym Miradouro de Santa Iria , skąd rozpościera się piękny widok na wybrzeże.

widok z Miradouro Santa Iria

widok z Miradouro Santa Iria

Na wyspie mamy 2 plantacje herbaty , jedna prawie obok drugiej. Zdecydowanie bardziej interesująca jest plantacja Gorreana. To najstarsza z nich założona w  1883 roku składająca się z 45 ha i produkująca 40  ton herbaty rocznie . Wytwarzanie jej  odbywa się sposób tradycyjny bez użycia środków chemicznych . Tutaj możemy zobaczyć cały proces produkcji  oraz degustować herbatę , w sklepiku możemy nabyć zarówno herbatę czarną jak i zieloną produkowaną z fabryce.

proces selekcji listków

proces selekcji listków

Nie jest to moja pierwsza wizyta w fabryce herbaty ,po odwiedzeniu 2 innych na Sri Lance, nie ukrywam , iż pola herbaciane tutaj zrobiły na mnie mniejsze wrażenie , jednak też  są godne uwagi. Oczywiście nabyłam herbatę czarną i zieloną  .

Plantacje herbaty Gorreana

Plantacje herbaty Gorreana

Druga fabryka w Porto Formoso  – nie można w ogóle zobaczyć procesu produkcyjnego , jest jedynie miejsce , gdzie można napić się herbaty oraz ją zakupić , także pola herbaciane jakie można dostrzec są sporo mniejsze .

plantacja herbaty Porto Formoso

plantacja herbaty Porto Formoso

Informacje praktyczne : wstęp do Caldeira Velha- 2 eur

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Sete Cidades- najpiękniejsze miejsca w okolicy

Sete Cidades i okolice to region na który warto poświęcić cały dzień , mamy tu liczne jeziora pochodzenia wulkanicznego :

  • Lagoas  Empadadas-  dwa  jeziorka  obok  siebie (północne  i  południowe )- by do  nich  dojechać  jadąc z  Ponta  Delgada ,najpierw  skręcamy na  Relvę , a  następnie na  Covoada  i    dopiero za  tą  miejscowością ,kierując  się na  Sete  Cidades po  lewej  stronie jest  widoczny  wjazd na  nieasfaltową  drogę do  Lagoas  Empadadas.  Jeziorka  można  obejść  pieszo  dookoła.

    jedno z jeziorek Empadadas

    jedno z jeziorek Empadadas

  • Lagoa  do  Santiago-możemy  je  podziwiać  z  Miradouro  Lagoa do  Canario-należy  dojść  leśną  ścieżką  z głównej  drogi  jadąc  w  stronę  Sete  Cidades. Z  tego  punktu  widokowego  na  pierwszym  planie  widać  Lagoa do Santiago ,na  drugim  Lagoa  Azul .

    Lagoa do Santiago oraz Lagoa Azul

    Lagoa do Santiago oraz Lagoa Azul

  • Lagoa de Sete Cidades – składa się z dwóch   jezior o wyraźnie odmiennych kolorach-jedno niebieskie( Lagoa Azul) , drugie zielone( Lagoa Verde)  , są przedzielone jedynie mostem tworząc kształt cyfry 8. Legenda mówi , iż powstały z  łez nieszczęśliwych kochanków- pasterza i księżniczki. Jeziora można z bliska podziwiać udając się do miasteczka Sete Cidades , jednak uważam , iż największe wrażenie ich obserwacja wywiera z punktu widokowego Vista do Rei . Dla mnie ten punkt zwiedzania był najpiękniejszy spośród całej wyspy!!
    Lagoa Azul + Lagoa Verde

    Lagoa Azul + Lagoa Verde-widok z Miradouro Vista do Rei

    SAM_3499

    Lagoa Azul + Lagoa Verde-widok z Miradouro Vista do Rei

     

    widok na Lagoa Verde i most dzielący go od Lagoa Azul

    widok na Lagoa Verde i most dzielący go od Lagoa Azul

    Z Miradouro  Vista do Rei , można dojechać autem do Sete Cidades trasą , która jednocześnie jest trasą trekkingową PR3SMI Vista do Rei- Sete Cidades  . Jest to dość wąska droga polna , a wielu miejscach z obu stron jest przepaść w dół na kilkadziesiąt metrów – zapewniam , iż jazda autem dostarczy niezapomnianych wrażeń .

    W okolicy Sete Cidades mamy kilka szlaków trekkingowych- ja zdecydowałam się na Serra Devasa PRC5 SMI- jest to szlak liczący 4,2 km- rozpoczyna się naprzeciw parkingu przy Lagoa do Canario .Początkowo rozpoczyna się dość mocnym podejściem pod górę , za to możemy podziwiać ładne widoki na okoliczne tereny :

    widok okolicy z trasy Serra Devasa

    widok okolicy z trasy Serra Devasa

    Następnie wychodząc na najwyższy punkt trasy mamy widok na jezioro Eguas .

    Lagoa Eguas

    Lagoa de Eguas

    Po zejściu z punktu widokowego widać także  Lagoa Rasa , które również  jest dostępne od strony Lagoas Empadadas .

    Lagoa Rasa

    Lagoa Rasa

    Szlak następnie prowadzi dołem przy samym brzegu Lagoa Rasa .

    Lagoa Rasa

    Lagoa Rasa

    Jezioro Rasa obchodzimy dookoła by wrócić na początek trasy . Po drodze wąską ścieżką  przedzieramy się przez gęstą roślinność2015-06-26 15.03.41

     

    Na koniec dnia po intensywnym zwiedzaniu postanowiliśmy się wybrać się do małej nadmorskiej miejscowości  Mosteiros. To tutaj można obserwować najpiękniejsze zachody słońca na wyspie , a równocześnie skorzystać z kąpieli w basenach naturalnych.

    baseny naturalne Mosteiros

    baseny naturalne Mosteiros

    zachód słońca Mosteiros

    zachód słońca Mosteiros

     

    Jeśli ktoś dysponuje czasem warto podjechać do Ponta da Ferraria- tu także jest punkt widokowy oraz baseny naturalne – trzeba się wybrać , gdy jest odpływ.

    Informacje praktyczne:

  • wykaz tras trekkingowych wg wysp z podziałem na stopień trudności i opis można znaleźć na stronie http://www.trails.visitazores.com
Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Ponta Delgada i okolice czyli co warto zwiedzić część II

Poza typowymi atrakcjami podziwiania zabytków w Ponta Delgada  bardzo przyjemnym punktem jest Marina czyli pasaż nad samym oceanem , gdzie możemy oglądać rozmaitość łodzi czy nawet żaglowców , jak ten który przypłynął z Brazylii.

SAM_3170

Marina w Ponta Delgada

Marina w Ponta Delgada

To tutaj także mają swoje siedziby firmy oferujące różnego rodzaju morskie wycieczki jak obserwacja delfinów/ wielorybów czy pływanie z delfinami.

Na pewno można wyróżnić tu 3 firmy od razu widoczne w Marinie :

-Futurisimo //www.futurismo.pt/ – dysponują zarówno małymi łodziami 12-16 osób jak i dużym katamaranem na 77 osób z Wc – cena w obu wypadkach jest taka sama i wynosi 55 eur

-Sea Colours – polecane przez Antonio gospodarza hostelu-koszt 48 eur , nie odważyłam się ze względu na mały rozmiar łodzi

-Moby Dick –  łodź na kształt kutru rybackiego – koszt 35 eur

Wyprawy takie trwają koło 3,5 godziny i są z reguły prowadzone w 2 turach- rano 8-9h oraz po południu – wypływy kolo 14h

Ja zdecydowałam się na tą pierwszą i ogólnie jestem zadowolona. Widziałam zarówno delfiny jak i fragment wieloryba  kilka razy  ( nie wynurzył się w całości ) . Niestety ciężko  było uchwycić na zdjęciach , jedynie delfiny dawały większą opcję w tym zakresie. Z tego co usłyszałam od biologów morskich prowadzących wycieczkę wieloryby najłatwiej  zaobserwować od marca do czerwca . Większość gatunków wielorybów i delfinów w okolicach Azorów to gatunki migrujące , czyli nie przebywające przez cały czas w tym samym regionie. Na stałe zaledwie kilka rodzajów jest mieszkańcami wód otaczających Azory .

delfiny u wybrzeży Sao Miguel

delfiny u wybrzeży Sao Miguel

Jeśli chodzi o okolicę Ponta Delgada polecam :

– spacer wzdłuż wybrzeża do miasteczka Sao Roque ( koło 45 min z Mariny)  , gdzie mamy w sumie 3 plaże prawie połączone ze sobą , a bardzo ładny widok mamy na kościółek na skarpie przy plaży .

Kościół Sao Roque

Kościół Sao Roque

– wizytę na  plantacji ananasów- owoc ten jest uprawiany na skalę handlową od 1850roku metodami tradycyjnymi  w szklarniach, głównie na rynek europejski. W okolicach Ponta Delagada jest kilka takich punktów , ja odwiedziłam plantację w Faja de Baixo dr Arruda   – otwarta od kwietnia do października codziennie od 9 do 20h, wstęp wolny. Na miejscu można kupić sok z ananasa czy spróbować likieru z tego owocu . Sama mogę zapewnić , iż ananasy z Sao Miguel są cudownie słodkie i smaczne.

na plantacji ananasów

na plantacji ananasów

– wizytę w fabryce ceramiki Vieira założonej w 1862roku  w Lagoa -czynna od 9 do 18h , w soboty 9-12.45h. Można tu bezpłatnie obejrzeć całą fabrykę wraz z poszczególnymi etapami procesu produkcyjnego.

w fabryce ceramiki Vieira

w fabryce ceramiki Vieira

Po obejrzeniu fabryki można wstąpić do sklepu firmowego i zakupić różne ładne wyroby w dobrych cenach(płatność tylko gotówką). Wyroby są  w zdecydowanej większości dwukolorowe biało-niebieskie

sklep firmowy Vieira

sklep firmowy Vieira

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Ponta Delgada i okolice czyli co warto zwiedzić część I

Ponta Delgada to największe miasto archipelagu Azorów i zarazem stolica wyspy Sao Miguel.Jego początki sięgają XV wieku .  Obecnie jest stolicą autonomicznego regionu Azorów oraz ważnym punktem komunikacyjnym pomiędzy wyspami a kontynentem .

Na pewno warto się tu zatrzymać na 2-3 dni , zależnie od czasu i planów jakie mamy . Po wylądowania na lotnisku  należy się udać do informacji turystycznej , gdzie można nabyć bilety na Aerobus .W ramach Ponta Delgada bus zawozi i odbiera turystów ze wskazanego adresu, dlatego kupując bilet w obie strony   trzeba od razu podać hotel z którego odbiorą nas z powrotem oraz planowaną godzinę wyjazdu .

W Ponta Delgada zatrzymałam się na 3 noce , można i krócej , gdyż na wyspie naprawdę jest sporo atrakcji i szkoda siedzieć w stolicy.Miasto też jest dobrą bazą wypadową w inne regiony wyspy , jest też szeroka oferta wycieczek -półdniowych czy całodniowych .

Jeśli chodzi o noclegi zdecydowałam się na bardzo przytulny hostel Marina Lounge prowadzony przez Antonio i Lino. Są to bardzo sympatyczni ludzie , gotowi udzielić sporej ilości informacji i w razie potrzeby pomocy. Do dyspozycji jest też duża ilość różnych folderów dot atrakcji wyspy.

Do interesujących punktów w mieście należą :

-Plac 5 października  zwany teraz Campo Sao Francisco , jest to duży przyjemny plac otoczny przez kościół Sao Jose oraz klasztor Convento do Esperanza , z niego widać także Fort Sao Bras – wszystkie budowle wzniesione w XVI wieku

Campo Sao Francisco

Campo Sao Francisco- w tle Convento do Esperanca

 

ogromne drzewo królujące na Campo Sao Fracisco

ogromne drzewo królujące na Campo Sao Fracisco

 

widok z placu na kościół Sao Jose

widok z placu na kościół Sao Jose

 

Fort Sao Bras

Fort Sao Bras

W forcie znajduje się też Muzeum Wojskowe. W zasięgu placu też możemy dostrzec pomnik emigranta

Pomnik Emigranta

Pomnik Emigranta

Poruszając się z Campo Sao Francisco  wzdłuż gł avenidy Infante D. Henrique  mijamy interesujący budynek Telekomunikacji i przylegający do niego Ratusz Miejski.

Ratusz Miejski oraz budynek Telekomunikacji

Ratusz Miejski oraz budynek Telekomunikacji

Nieopodal na placu Goncalo Velho Cabral   możemy podziwiać Portas de Cidade z 1783r- czyli bramy miasta

Portas de Cidade

Tuż za nimi najważniejszy kościółek czyli Igreja Matriz w stylu późnogotyckim

Igreja Matriz

Igreja Matriz

Naprzeciw Igreja Matriz  mamy mały placyk z fontanną oraz figurą Michała Archanioła

statua Michała Archanioła z przylegającą fontanną

statua Michała Archanioła z przylegającą fontanną

Na wyróżnienie zasługują jeszcze dwa inne kościoły. Pierwszy z nich blisko Mariny i centrum pod wezwaniem Św Piotra

Igreja Sao Pedro

Igreja Sao Pedro

Igreja Sao Pedro wnętrze

Igreja Sao Pedro wnętrze

A także inny kościółek , bardziej oddalony od centrum Igreja Mae de Deus , gdzie można także wejść na wieże kościelną

Igreja Mae de Deus

Igreja Mae de Deus

Poza licznymi kościołami i kapliczkami warto odwiedzić okoliczny MARKET( znajduje się między Rua de Mercado a Rua de Graca) , gdzie można nabyć lokalne produkty oraz owoce , tuż obok ( już poza marketem) jest też sklepik z dużą różnorodnością lokalnych serów .

ananasy na miejskim targu

ananasy na miejskim targu

Podczas spacerów po licznych urokliwych  uliczkach stolicy,  gorąco polecam restaurację Tasca ( polecił mi ją Antonio z hostelu Marina)- ulica Rua Aljube , był to strzał w dziesiątkę , smaczny szczególnie stek z tuńczyka. Wieczorem wskazana rezerwacja , gdyż trudno o wolne miejsca

na ulicach Ponta Delgady

na ulicach Ponta Delgady

Na pewno nie można zapomnieć o parkach Ponta Delgady , mamy tu dwa dość blisko siebie ;

1. Antonio Borges – wstęp wolny

Park Antonio Borges

Park Antonio Borges

2.Park Botaniczny Jose do Canto wraz z pałacem Sant’ana  wstęp od 10 do 16h -cena 2 eur . Zdecydowanie ładniejszy i większy niż poprzedni .

Park Jose do Canto

Park Jose do Canto

SAM_3821

Park Jose do Canto

Pałac Sant'ana w parku Jose do Canto

Pałac Sant’ana w parku Jose do Canto

 

Informacje praktyczne:

  • z lotniska Jana Pawła II można się łatwo dostać do miasta  Aerobusem- cena 5 eur w dwie strony.
  • noclegi w Ponta Delgada:
  • Marina Lounge Hostel Ponta Delgada  -portal hostelworld- 40 eur za noc , wspólna łazienka – gorąco polecam
  • Pousada de Juventude- 45 eur za noc – NIE POLECAM , hałaśliwe miejsce , bardzo podstawowe wyposażenia , sporo norm i reguł , oddalone od centrum
  • informacja turystyczna znajduje się blisko ratusza na Av. Infante D.Henrique, gdzie można np pozyskać plan komunikacji publicznej w obrębie wyspy

 

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano | 2 Komentarze

Azory wstęp

Azory to wulkaniczny malowniczy archipelag niemal na środku Atlantyku należący do Portugalii. Składa się z kilku wysp – mapa poniżej .Do niedawna były one mało osiągalne, choć dziś wciąż  są mało znane   . Dzięki temu  zachowują swoją bujną , niemal tropikalną roślinność , a odwiedzający je turyści wciąż stanowią dość nieliczną grupę.

Azory mapa

Najbardziej popularną wyspą jest  Sao Miguel- największa z nich, ale również turyści udają się  na  Terceira czy Pico . Na Sao Miguel znajdziemy  liczne jeziora powstałe w kraterach wygasłych wulkanów , czarne wulkaniczne plaże ( jest ich więcej niż ogólnie się spodziewałam) , baseny termalne z wodą przekraczającą 40 stopni czy w końcu baseny naturalne  w wodach oceanu . Nie brakuje także malowniczych miasteczek , z typowymi kolonialnymi kościółkami. Sao Miguel na którym przebywałam jest bardzo zieloną wyspą , na uwagę zasługują bardzo wąskie drogi , także w miasteczkach, nierzadko jest problem z wyprzedzaniem . Większość atrakcji turystycznych ( dojazd do nich) jest dobrze oznakowanych.

Głównym przewoźnikiem lotniczym na tym kierunku jest TAP Portugal / SATA , choć od niedawna ciekawą tańszą alternatywę oferuje Ryanair  latając   z Londyn  ,Porto czy Lizbony  .Między poszczególnymi wyspami lata SATA – bilety niestety nie należą do najtańszych . Inną opcją jest transport morski , jednak nie jest on tak regularny i jest mocno uzależniony od pogody. Pogoda na archipelagu jest zmienna , z rocznymi temperaturami  na poziomie 17-23 stopnie , więc cały rok panują tu przyjemnie temperatury, jedynie deszcz jest dość częstym gościem na wyspach. Należy także zaznaczyć , iż klimat odznacza się bardzo wysoką wilgotnością , która nadaje mu cechy tropiku.  Strefa czasowa -zegarki cofamy 2 godziny w tył w stosunku do czasu polskiego .

Komunikacja miejska na Sao Miguel jest chyba najlepiej rozwinięta w porównaniu do reszty wysp  , do dużej części atrakcji można dojechać autobusem , choć trzeba liczyć się z tym , iż do danego miejsca są 2-3 autobusy dziennie ( w soboty i niedziele jeszcze mniej) . Ponta Delgada stolica wyspy ( liczy tylko 64.000 mieszkańców) najlepiej jest skomunikowana z Ribeira Grande , Lagoa czy Vila Franca do Campo , więc warto wziąć to pod uwagę  przy planowaniu zakwaterowania , gdy zamierzamy się poruszać transportem publicznym.

Na pewno najbardziej wygodną opcją jest wynajęcie samochodu , jest kilka wypożyczalni: najdłużej działające to Varela czy Autoatlantis. Poza tym Ilha Verde , Micauto , Eurocor czy inne jeszcze mniejsze. Ważna uwaga : osoby wynajmujące auto z Europecar , Avis czy Sixth na miejscu przekonają się , iż wypożyczalnie te nie mają tam własnego biura , lecz korzystają z podwykonawcy Ilha Verde !! Należy zwrócić uwagę , iż większość wypożyczalni oferuje cenę podstawową za dzień tj obejmującą jedynie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej , w tym wypadku , gdyż  szkoda nastąpi z winy wynajmującego ponosi on nieograniczoną odpowiedzialność finansową. By to ograniczyć można dokupić dodatkowe ubezpieczenie.

Co do zakwaterowania , ogólnie jest ono droższe niż w kontynentalnej Portugalii, niewiele jest tu hosteli  , ciekawą  i tańszą niż hotele   opcją jest wynajęcie wakacyjnego mieszkania / pokoju np poprzez serwis airbnb

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano AZORY 2015 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Arbatax -czerwone skały

Na sam koniec mojej krótkiej wycieczki docieram do Arbatax , małego miasteczka położonego nad morzem , tuż przy Tortolii. Moim celem tutaj jest przede wszystkim zobaczenie czerwonych skał tzw rocce rosse , które to zmieniają kolor zależnie od oświetlenia. Znajdują się one zaraz przy porcie turystycznym , gdzie w sezonie letnim są oferowane przejażdżki morskie.

czerwone skały Arbatax

czerwone skały Arbatax

Samo miasteczko Arbatax poza sezonem nie wygląda wcale na turystyczny kurort , ale ma to swoje plusy , można bowiem wypocząć w ciszy na jednej z plaż. Punktem wartym zobaczenia jest tzw  Porto Frailis , tutaj znajduje się jedna z plaż oferująca ładne widoki , z jednej ctrony cypel kończący się również czerwonymi skałami , z drugiej stara wieża-latarnia , na którą można się wspiąć.

Arbatax-Porto Frailis

Arbatax-Porto Frailis

ruiny wieży latarni-Arbatax

ruiny wieży latarni-Arbatax

ruiny latarni -Arbatax

ruiny latarni -Arbatax

Z drugiej strony wybrzeża , za dawną latarnią rozpościerają się długie , piaszczyste plaże, mimo , iż są trochę odległe od centrum miasteczka zdecydowanie warto je zobaczyć.

Arbatax -piękne plaże

Arbatax -piękne plaże

Tutaj kończy się moja sardyńska przygoda i następnego dnia pora wracać do Cagliari , a stamtąd już do kraju.

Informacje praktyczne:

*hotel Poseidonia- 40 eur pokój ze śniadaniem( w kwietniu , w sezonie ceny sporo wyższe)

*autobus Tortoli-Cagliari-10 eur

Opublikowano SARDYNIA 2015 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Supramonte- w kanione Gorropu

Kanion Gorropu jest częścią pasma górskiego Supramonte , którego najwyższy punkt to 1465m Monte Corassi  ,  sam kanion należy do  najpiękniejszych w Europie. Jego  głębokość wynosi  około 500m , a szerokość w najwęższym miejscu sięga  zaledwie 4-5metrów.  Są dwie możliwe drogi do samego kanionu:

-z tzw Campe Base km 190.50, drogi SS125  , skąd ogólnie wyruszają zorganizowane wycieczki , więcej na stronie http://gorropu.info/escursioni/escursioni/trekking. Można się tam wybrać z przewodnikiem lub bez .

-opcja dla lubiących samodzielną organizację , więc również dla mnie -samotny trekking z punktu 183km , drogi SS125.  Osoby , które poruszają się wynajętym autem mogą po prostu podjechać zostawić auto na parkingu naprzeciw tzw Baru Silana ( w kwietniu przynajmniej parking był bezpłatny) . Inną opcją jest przyjazd autobusem bądź z Tortoli lub z Dorgali – przystanek Ghenna Silana , jest on usytuowany naprzeciw jedynego w okolicy hotelu Ghenna Silana. .Uwaga często kursuje tylko jeden autobus dziennie w każdym z kierunków!!

Poniżej mapa tras prowadzących do kanionu , o których pisałam powyżej

mapa trekkingowa -kanion Gorropu

mapa trekkingowa -kanion Gorropu

Trasa oznaczona na żółto to droga SS125 prowadząca do tzw bazy Gorropu skąd jeepem wyruszają wycieczki do kanionu .  Jest także możliwość jedynie zarezerwowania  miejsca w jeep w drodze powrotnej , który to może nas dowieźć bądź do bazy Gorropu bądź do Ghenna Silana , rezerwacje taką wystarczy jedynie zgłosić w punkcie biletowym przy wejściu do kanionu . Powroty jeepem zaczynają się od wczesnych godzin  popoludniowych.

Trasa , jaką pokonałam samodzielnie to trasa czerwona , zaczyna się ona naprzeciw hotelu Silana , po drugiej stronie drogi SS125  . Zejście do kanionu to 4km , wejście oczywiście kolejne 4 km , co daje minimum 8km+ trekking w samym kanionie.

By właściwie się przygotować do tej wycieczki , która de facto była moim najważniejszym celem na Sardynii , przyjechałam do hotelu Silana autobusem już popołudniową porą poprzedzającą trekking. Zrobiłam wstępne rozeznanie tak, by następnego dnia nie tracić czasu. Sam hotel Silana jest pięknie położony , jeśli lubicie naturę i spokój jest to doskonały wybór.

widok z pokoju hotelowego na drogę SS125 i okolice

widok z pokoju hotelowego na drogę SS125 i okolice

liczne kozy górskie pasące się w okolicy

liczne kozy górskie pasące się w okolicy

Ogólnie poza hotelem w okolicy znajduje się tuż obok oddzielny bar o tej samej nazwie oferujący przekąski i napoje w dobrych cenach . W barze tym zamawiam sobie kanapki na  trasę trekkingu , koniecznie też trzeba się zaopatrzyć w minimum 1,5 litra płynów na drogę , bowiem po drodze nie ma źródełek z wodą.U stóp samego kanionu zgodnie z informacją osoby z kasy biletowej , płynący strumyk jest wodą pitną , jednak nie ryzykowałam spożycia.

Nie wiedząc ile zajmie mi przejście razem z trekkingiem koło 9-10km , postanawiam wyruszyć już o 9.30. Początkowo idę trochę niepewnie , gdyż zaskakuje mnie wszechobecny brak turystów , na całej trasie 4km mijam jedynie 2 grupki osób więc naprawdę mało. Pozwala to jednak w pełni napawać się pięknem przyrody , śpiewem ptaków i zapierającymi dech widokami . Zdecydowana większość trasy-koło 75% w drodze do kanionu to schodzenie w dół , momentami bardzo strome , co oznacza , iż w odwrotnym kierunku trzeba będzie pokonać bardzo dużą część z 4km pod górę!

wejście do kanionu od strony Ghenna Silana

wejście do kanionu od strony Ghenna Silana

na szlaku do kanionu

na szlaku do kanionu

Po drodze spotykam jeden z szałasów pasterskich

szałas pasterski

szałas pasterski

w drodze do kanionu

w drodze do kanionu

w drodze do kanionu

w drodze do kanionu

A to już prawie całkowicie wyschnięte koryto rzeki prowadzące do kanionu( szlak niebieski), który jednak zimą wzbiera obficie w wodę.

wyschnięte koryto rzeki tuż przy wejściu do kanionu

wyschnięte koryto rzeki tuż przy wejściu do kanionu

Na końcu szlaków niebieskiego/ czerwonego znajduje się wejście do kanionu i kasa biletowa.

Kanion jest czynny od kwietnia do pierwszego tygodnia listopada. Po opłacie wstępu , można gratis skorzystać z kasku ochronnego czy zostawić zbędny bagaż na przechowanie. Trasa kanionu jest podzielona na 3 szlaki: początkowy wiodący do dna  kanionu ( zielony) , drugi wiodący już przez wnętrze kanionu( szlak żółty) i ostatnio czerwony ( wstęp tylko z przewodnikiem i ze specjalistycznym sprzętem).

Korzystam więc z trasy zielonej i żółtej , liczy ona koło 800 metrów w jedną stronę . Byłam już w podobnym kanionie na Krecie( kanion Samaria) , jednak tu wielkość kamieni jak i sposób ich pokonywania sprawia dużo większą trudność . Widoki w obu kanionach są dość podobne i tak samo zachwycające.

przy wejściu do kanionu

przy wejściu do kanionu

Kanion Gorropu

Kanion Gorropu

Kanion Gorropu

Kanion Gorropu

kanion Gorropu

kanion Gorropukanion Gorropukanion Gorropu

Samo zwiedzanie kanionu zajęło mi lekko ponad godzinę , na koniec zaserwowałam sobie chwilę wytchnienia przy płynącym obok strymku

chwila ochłody w okolicach kanionu

chwila ochłody w okolicach kanionu

Droga powrotna jest naprawdę ciężka , więc staram się nie zatrzymywać , by nie tracić sił.

Ostatecznie pokonuje ją w czasie 2.20min z powrotem czyli głównie pod górę. Wędrówkę kończę o 16h , mogłam więc chwilę dłużej zatrzymać się przy kanionie , jednak obawiałam się , iż cała trasa dłużej potrwa.

Z Ghenna Silana udaje się już w kierunku ostatniego etapu tej krótkiej podróży-Arbatax , jednak trasa drogą SS125 w kierunku Baunei i Tortolii , jaką jedzie autobus dostarcza mi jeszcze wspomnień z pięknego górskiego rejonu. Jeszcze więc kilka zdjęć zza okna , wystarczy by rozmarzyć się o kolejnej wyprawie

droga SS125 z Ghenna Silana w kierunku Baunei

droga SS125 z Ghenna Silana w kierunku Baunei

między Urzueli a Baunei

między Urzueli a Baunei

między Urzulei a Baunei-widoczki z drogi SS125

między Urzulei a Baunei-widoczki z drogi SS125

Informacje praktyczne:

-wstęp do kanionu Gorropu : normalny 5 eur , ulgowy 3,5 eur

-powrót z jeepem z kanionu 10eur

-Hotel Silana pokój ze śniadaniem 54eur

-autobus Dorgali-Ghenna Silana 3  eur

-autobus Ghenna Silana-Tortoli 4 eur

-autobus Tortoli-Arbatax( koło 4km) lokalna firma przewozowa 1 eur , odjazdy  Piazza Fra Locci

Opublikowano SARDYNIA 2015 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Cala Gonone i grota del Bue Marino

Już pierwszego dnia pobytu na Sardynii , po południu wyruszyłam autobusem  w kierunku znanej nadmorskiej miejscowości  – Cala Gonone .

By uniknąć nadmiaru przesiadek i ograniczyć je do dwóch , najpierw wyruszam jedynym w ciągu dnia bezpośrednim autobusem z Cagliari do Nuoro , po drodze  mijam pełne zieleni łąki  , przypomina mi to dość Maderę , na Sardynii przynajmniej wiosną rozkwita bujna roślinność , występują tu podobnie jak na Maderze kwitnące aloesy , cieszę wzrok soczystą zielenią .

W Nuoro czeka mnie godzinna przesiadka aż w końcu po 5h podróży  docieram do Cala Gonone . Cala Gonone leży nad Zatoką Orosei i w bliskiej okolicy jest kilka ciekawych miejsc. Jest  to małe miasteczko i w kwietniu wygląda na dość opustoszałe , wiele hoteli czy nawet restauracji jest jeszcze zamknięte .Mamy tutaj 3 plaże , pierwsza główna , niedaleko przystani -drobno kamienista , następnie na końcu promenady morskiej druga niewielka także w zdecydowanej mierze drobno kamienista i na końcu miasteczka dość duża , jednak też piasku jest na niej niewiele a przeważają drobne kamyczki.

jedna z plaż Cala Gonone

jedna z plaż Cala Gonone

przystań w Cala Gonone

przystań w Cala Gonone

Z samego Cala Gonone drogą morską można się dostać  min do plaż trudno dostępnych jak:

-Cala Luna

-Cala Sisine

-Cala Mariolu

Są to plaże wciśnięte między morze a górskie wzniesienia , ciche , z bujną okoliczną roślinnością , więc na pewno warto się wybrać przynajmniej na jedną z nich.

Główna firma oferująca tu morskie przejażdżki większymi motorówkami, cennik i opis poszczególnych atrakcji ( niestety tylko po włosku) znajduje się tutaj :

http://www.calagononecrociere.it

Ja decyduję się na pakiet Cala Luna+zwiedzanie groty  del Bue  Marino , która jest po drodze. Nie ma za wielu turystów , dla mnie tym lepiej , sam przejazd w jedną stronę trwa 20-30 min , a po drodze można podziwiać naprawdę niesamowite widoki.

w drodze do Cala Luna

w drodze do Cala Luna

Jeśli chodzi o Grotta del Bue Marino , jej nazwa  wywodzi się od zwierzęcia żyjącego tu aż do 1975roku  -psa morskiego , który został przepłoszony z tego regionu przez rybaków , którym podbierał ryby. Grota liczy koło 15km i jest podzielona na część północną i południową . Od strony morskiej zwiedzam część południową , jednak tylko koło 900 m jest udostępniona dla zwiedzających .Grota składa się z 4 komnat , najładniejszą jest Sala Luster, gdzie w stojącej wodzie odbijają się formy stalaktytów i stalagmitów zdobiące jaskinie. W grocie spotykają się wody morskie oraz podziemne , te ostatnie widać dopiero na samym końcu trasy. Temperatura groty przez cały rok wynosi koło 16 stopni , więc warto wziąć ze sobą sweterek . Jaskinia bez sztucznego oświetlenie jest zupełnie ciemna , stąd też tylko w jej początkowej części można spotkać  jedynie  małe rybki. Zwiedzanie jest możliwe od kwietnia do października , następnie w miesiącach zimowych poziom wody w grocie podnosi się o kilka metrów. Zdjęcia można robić jedynie przy wejściu , potem niestety nie.

Przewodnik poleca też inną pobliską jaskinie Grota di Ispinigoli , tej jednak nie mam okazji zwiedzić.

przy wejściu do groty

przy wejściu do groty

początek korytarza dla zwiedzających

początek korytarza dla zwiedzających

Po zwiedzaniu groty motorówka zostawia nas na plaży Cala Luna , jest też do niej dojście z drogi SS 125  trekking trwa 1,5-2h w jedną stronę .W moim przypadku korzystam z łodzi, mam dwa powroty do wyboru o 15.30 oraz 16.30, oczywiście korzystam z tego ostatniego , gdyż na plaży jest naprawdę przyjemnie i chętnie zostałabym jeszcze dłużej.

tuż przy plaży Cala Luna

tuż przy plaży Cala Luna

Cala Luna

Cala Luna

Informacje praktyczne:

-autobus Cagliari- Nuoro 15,50 eur

-autobus Nuoro-Cala Gonone 3,5 eur

-pakiet grotta del Bue Marino+Cala Luna tam i z powrotem  20eur ( cena w kwietniu)

-wycieczka w dwie strony na inne plaże jak Mariolu, Sisine  20-28eur ( ceny w kwietniu)

-na wyjazdy ranne np o 10 rano promocja Cala Luna 8 eur , normalnie sama Cala Luna 10eur

Opublikowano SARDYNIA 2015 | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Cagliari-krótki spacer po stolicy

Cagliari  to właśnie tutaj rozpoczęłam moją pierwszą włoską przygodę.

Z lotniska można się dostać do centrum  pociągiem/autobusem zależnie od pory dnia. Do godziny 20 kursują regularnie pociągi , wszystkie odjazdy i przyjazdy z innych części Sardynii są realizowane przez stację Elmas połączoną z lotniskiem , po godz 20h linia Arst podstawia autobus ,który odjeżdża  ze stacji obok lotniska. Bilety można kupić w automatach, płatność kartą / gotówką i od kwietnia 2015 cena na pociąg i autobus wynosi tyle samo 1,25eur.  Lotnisko jednak znajduje się w bliskiej odległości od miasta i podróż pociągiem zajmuje jedynie 5-7 minut , autobusem niewiele dłużej.

Jeśli chodzi o bazę noclegową , jest ona bardzo rozbudowana i każdy znajdzie coś na własną kieszeń , ja zdecydowałam się na hotel położony dość blisko dworca kolejowego i autobusowego ( oba znajdują się przy Piazza Matteotti) o nazwie BuenAire  ( cena w kwietniu  35-40eur z typowym włoskim śniadaniem na słodko)

Zwiedzanie Cagliari potraktowałam dość marginalnie , wykorzystując niewiele pozostającego  czasu , pomiędzy zwiedzaniem reszty wyspy , stąd na pewno nie udało mi się zobaczyć wszystkiego , więc będę pisać o miejscach , które widziałam i uważam za godne uwagi .

Skupiłam się na 2 wycinkach miasta: starej części położonej na wzgórzu oraz urokliwych uliczkach w dzielnicy Marina .

Na wyróżnienie zasługują następujące miejsca:

**Bastion San  Remy , niestety był  w remoncie i mogłam jedynie obejrzeć go z zewnątrz. Jest to jeden z symboli miasta zbudowany na przełomie XIX/XX wieku , na górze znajduje się taras z którego widać miasto i morze.

Bastion Saint Remy Cagliari

Bastion Saint Remy Cagliari

** dwie wieże o podobnym stylu  Elephante z XII oraz wieża Pankracego  XIV wieku  . Na tą drugą weszłam i mogłam podziwiać panoramę miasta z góry ( wstęp 3 eur)

wieża Pankracego -Cagliari

wieża Pankracego -Cagliari

a wejście na nią po schodach z bliska wygląda tak:

wieża Pankracego schody

wieża Pankracego schody

A oto widok na miasto z wieży Pankracego

panorama Cagliari

panorama Cagliari

** katedra Cagliari Santa Maria di Castello zbudowana w stylu gotycko-romańskim w XIIIw

katedra w Caghliari

katedra w Caghliari

wnętrze katedry

wnętrze katedry

**sanktuarium i bazylika di Bonnaria  , wewnątrz jest bardzo piękna , jednak z racji odbywającej się mszy nie miałam możliwości zrobienia zdjęć

bazylika di Bonaria

bazylika di Bonaria

Poza tym nie  można pominąć wielu urokliwych kamienic wąskich uliczek starego miasta czy tętniącej życiem i licznymi restauracjami dzielnicy Mariny .

uliczka Starego Miasta

uliczka Starego Miasta

 

w porcie Cagliari

w porcie Cagliari

Opublikowano SARDYNIA 2015 | Otagowano | Dodaj komentarz

Sardynia – wstęp

Sardynia jest drugą co do wielkości wyspą morza Śródziemnego , tylko minimalnie ustępuje  tutaj Sycylii , obie wyspy należą do Włoch.

Językiem urzędowym jest  włoski , powszechnie w użyciu występuje sardyński , który wg samych mieszkańców wyspy jest mieszanką włoskiego i hiszpańskiego .Jeśli chodzi o komunikacje w innych językach niestety jest to często problemem , oczywiście w większości hoteli  jest używany angielski ,  poza tym nieraz można liczyć na komunikacje po hiszpańsku .

W moim przypadku zdarzały się również sytuacje , gdzie z braku innych możliwości rozmowa była prowadzona z mojej strony po hiszpańsku a z kolei rozmówca posługiwał się włoskim czy sardyńskim , jak można się domyślić dało się zrozumieć jedynie część reszty trzeba było się domyślać .

Sardynia oferuje bardzo duże urozmaicenie , jeśli chodzi o możliwości spędzania wolnego czasu  , znajdziemy tu zarówno zabytki architektury , piękne plaże jak i góry oraz najgłębszy kanion Europy So Gorropu.

Najlepszy okres do odwiedzenia Sardynii to od drugiej połowy kwietnia do  października , kiedy  jest ciepło i słonecznie ,  także wówczas mamy dostęp do wielu atrakcji natury jak jaskinie , kaniony , przejażdżki morskie.  Na pewno dużym plusem jest odwiedzenie tej wyspy poza szczytem sezonu , gdy hotele są sporo tańsze , atrakcje nie są tak oblegane przez turystów , jak i upał nie daje się we znaki.  Mój wyjazd  w kwietniu był więc  strzałem w dziesiątkę , a i pogoda naprawdę dopisała.

Sardynia posiada 3 międzynarodowe porty  lotnicze :

*Olbia-połączenia np z Berlina linią Easy Jet

*Alghero – połączenia np z Bratysławy linią Ryanair

*Cagliari , stolica wyspy -połączenia np z Krakowa linią Ryanair- to był mój wybór.

Jeśli chodzi o zwiedzanie wyspy spośród transportu publicznego mamy do wyboru pociągi oraz autobusy , należące do gł firmy przewozowej ARST . Pociągi jeżdżą wolno i obejmują jedynie część wyspy: poniżej mapka połączeń kolejowych na Sardynii

mapka połączeń kolejowych Sardynia

mapka połączeń kolejowych Sardynia

Drugą opcją są autobusy , niestety i tutaj komunikacja odbiega daleko od ideału , brakuje połączeń bezpośrednich z wieloma interesującymi miejscami , do tego komunikacja przynajmniej poza szczytem sezonu ma bardzo niską częstotliwość ,  sama więc  straciłam dość dużo czasu na dotarcie do poszczególnych miejsc .

Jednak nie myślcie , iż tak łatwo jest uzyskać informacje o połączeniach autobusowych. Sama po dłuższym poszukiwaniu w internecie oraz email do 2 różnych biur ARST , Sardynia bowiem jest u nich podzielona na regiony , zdobyłam link do szukania połączeń , który w moim przypadku doskonale się sprawdził , oprócz trasy należy także wyszczególnić dzień w jakim chcemy jechać , gdyż rozkład w dni robocze i weekendy znacząco się różni.

Oto link do rozkładu na którym można sprawdzić połączenia zarówno autobusowe jak i kolejowe ARST. http://www.arstspa.info/get1.html

Moja trasa po Sardynii wyglądała jak na mapce poniżej , miałam niecałe 7 dni , więc starałam się je wykorzystać w najbardziej optymalny sposób: otwórz link poniżej:

https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zXVSZ93d5Lb4.k2obq8rVgRss

Opublikowano SARDYNIA 2015 | Otagowano | Dodaj komentarz

Praga- świąteczna atmosfera jarmarków

Nieuchronnie nadeszła zima , mimo , iż nie ma śniegu , jest chłodno i dla wielu z nas mało przyjemnie.Pozytywnym aspektem grudnia jest jednak świąteczny wystrój i imprezy towarzyszące nadchodzącym Świętom Bożego Narodzenia , dzięki czemu możemy na chwilę zapomnieć o szarości otaczającego nas świata.

Jarmarki świąteczne stały się wydarzeniem wzbudzającym coraz to większe zainteresowanie , praktycznie każde większe miasto w kraju czy Europie może się poszczycić swoim jarmarkiem , towarzyszącymi wystawami czy  koncertami .

Mój wybór padł na Pragę , rok temu byłam jedynie jeden wieczór w czeskiej stolicy tuż przed Wigilią , atmosfera w mieście tak mnie urzekła , iż w tym roku postanowiłam powtórzyć .

Tym razem wybrałam się razem z Juanem  samochodem  , spędziliśmy w Pradze 2 noce , a na zwiedzanie mieliśmy 1,5 dnia , nie dużo , ale biorąc pod uwagę , iż był to już kolejny raz w tym mieście , skupiliśmy się gł na chłonięciu atmosfery świątecznej oraz powrót do ulubionych miejsc  .

Jadąc z Katowic ,  mieliśmy dwie opcje dojazdu , odległość podobna 400-450km. W jedną stronę jechaliśmy przez Cieszyn i Brno – droga , mimo , iż teoretycznie autostrada , nie była najlepszej jakości , z powrotem powrót przez Hradec Kralowe i Kudowę – po czeskiej stronie zdecydowanie lepsza jakość dróg .

Nocleg zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem przez internet , w DAP( Dom Armady Praha)  , tuż przy stacji metra Dejvice. Jest to bardzo dobra lokalizacja , jeśli ktoś chce obniżyć koszty , w pobliżu są też inne tańsze hotele. W mieście są 3 linie metra , jednak linia A doprowadza nas do najważniejszych punktów w mieście , poza tym ze stacji Dejvicka , możemy autobusem nr 119 dojechać na lotnisko.

Po zakwaterowaniu  udajemy się od razu na główny jarmark świąteczny na Starym Mieście. Do metra mamy dosłownie 3 minuty z hotelu , do przejechania 3 stacje i tak oto szybko znajdujemy się wśród świątecznej atmosfery  czeskiej stolicy. Moje pierwsze wrażenie to takie , iż jest mniej budek niż w ubiegłym roku , jednak i tak jest pięknie , ogromna choinka która stoi na placu naprawdę robi wrażenie .Dziś tylko robimy szybko rekonesans , wrócimy następnego dnia by porobić zdjęcia i dokładniej przyjrzeć się zawartości  kramików. Tradycyjnie wieczór kończymy spacerem Mostem Karola , niestety siąpi deszcze i jest chłodno.

choinka na Starym Mieście -Praga

choinka na Starym Mieście -Praga

2014-12-07 17.51.02

Praga nocą-widok na Karlovy Most i Hradcany

Kolejnego dnia mamy więcej szczęścia , mimo , iż jest pochmurno , nie pada i jest kilka stopni powyżej zera. Na dziś planujemy większe zwiedzanie .Najpierw wysiadamy na stacji Hradcanska , okazuje się jednak , że katedrę Św Wita otwierają dopiero za 1,5h , a czasu na zwiedzanie całego kompleksu pałacowego Hradcany też nie mamy , kręcimy się więc chwilę po Hradczanach  i schodzimy schodami w dół , w kierunku Starego Miasta .To właśnie te schody pamiętam z mojej pierwszej wizyty w Pradze w 1983 roku .

2014-12-07 11.09.41

Hradcany-zejście w kierunku Mostu Karola

Czasem lepiej nie iść zgodnie z utartym szlakiem wyznaczonym przez przewodniki , tak i my postanowiliśmy zwyczajnie pokręcić się po Pradze , bez pośpiechu , robiąc techniczne przerwy  na zagrzanie się i odpoczynek.

Jeden z budynków , który mijamy po drodze , a który wydaje mi się bardzo ciekawy to Rudolfinum. Jest to drugi najważniejszy po Teatrze Narodowym budynek z epoki neorenasansu. Zbudowany w drugiej połowie XIX w, przez krótki  okres był również  miejscem obrad  Parlamentu Czechosłowacji , a obecnie jest siedzibą czeskiej orkiestry filharmonicznej. W grudniu odbywa się tu wiele świątecznych koncertów muzyki poważnej.

2014-12-07 11.52.40

Rudolfinum-miejsce wydarzeń społecznych i kulturalnych

W końcu docieramy do Starmoestke Namesti oraz Wieży Zegarowej.Dziś na spokojnie możemy się przyjrzeć atmosferze jarmarków, to bowiem jest nasz gł cel podczas tej wizyty. Oprócz wielkiej choinki , która króluje nad placem , mamy różnego rodzaju stoiska począwszy od ręcznie wyrabianych obrusów , wyrobów z metalu- można się przyjrzeć pracy kowala , który nadaje żelazu ciekawe formy  , aż po różne pamiątki  , oznakowane praskim logiem .Osobnym tematem są stoiska z jedzeniem na wolnym powietrzu , jest dość szeroki wybór kiełbasek , pieczonych kawałków szynki , dań jednogarnkowych – ziemniaki z kapustą z patelni , a do tego wszędzie jest oferowane grzane  wino oraz jako deser tzw trdło – czeskie ciasto drożdżowe nawijane na wałek pospywane cukrem i pieczone nad zwęglonym grillem. Tego rodzaju wypieki widziałam już w Budapeszcie , pięknie pachną , jednak jak dla mnie są trochę za słodkie.

2014-12-07 13.24.06

trdło-tradycyjne ciasto drożdzowe

2014-12-07 14.33.08

grillowana szynka

2014-12-07 13.26.51

stoisko z szaszłykami

2014-12-07 13.25.05

stoiska świąteczne

2014-12-07 13.21.47

widok na wieże zegarową

Tuż przy stoiskach Jarmarków Bożenarodzeniowych , możemy w tle dostrzec Ratusz Miejski i  Wieżę Zegarową , która przyciąga rzeszę turystów. Zegar na Wieży Ratusza , pochodzi z XV wieku i jest złożony z 2 części: zegar astronomiczny z ruchomymi  figurami apostołów oraz druga niższa pokazująca miesiące oznaczone przez poszczególne malowidła. Mimo , iż rok temu weszłam na tą wieżę , wchodzę na nią po raz kolejny , w dzień bowiem można podziwiać piękną panoramę pobliskich kamieniczek .

SAM_2515

Wieża Zegarowa -Praga

2014-12-07 14.13.41

widok na Plac Staromiejski oraz kościół Matki Bożej przed Tynem

2014-12-07 14.14.18

widok na Plac Staromiejski

2014-12-07 14.04.08

widok z Wieży Zegarowej

Ze starego miasta udajemy się jeszcze w kierunku dzielnicy żydowskiej , jednak nie decydujemy się na wejście do żadnej z synagog , są duże kolejki i nie chcemy tracić czasu na czekanie. Spacerujemy miastem oglądając świąteczny wystrój i podziwiając piękne kamienice

2014-12-07 12.00.05

urokliwe kamienice Pragi

SAM_2529

Synagoga Jerozolimska

2014-12-07 14.49.56

szopka Bożonarodzeniowa na Vaclavske namesti

Na koniec pobytu , ostatniego dnia rano , wracamy na Hradcany , chcę koniecznie wejść do Katedry Św Wita i dziś na szczęście się to udaje . Wchodzi ona w skład kompleksu zamkowego Hradcany i jest położona na trzecim dziedzińcu Zamku Praskiego . Początki budowli sięgają X wieku . W tej świątyni koronowano pierwszego władcę Czech -Wratysława II w 1085 roku. Obecnie jest miejscem pochówki wielu władców czeskich , a także zawiera cenne zbiory malarstwa i rzeźby.

ka

katedra Św Wita

2014-12-07 10.49.11

Katedra Św Witego

SAM_2543

wnętrze praskiej Katedry

2014-12-08 10.32.24

szopka Bożonarodzeniowa przy katedrze Św Wita

Kościół zdecydowanie się wyróżnia na tle wielu innych praskich zabytków ,warto też wejść na przyległą do katedry wieżę ( posiada 56 metrów wysokości i 287 stopni do pokonania pieszo -widoki na Wełtawę , Karlovy Most wynagradzają ten trud.)

2014-12-08 10.43.34 (2)

widok z wieży Katedry Św Wita

SAM_2551

widok na Karlovy Most

Praga jest jednym z najpiękniejszych miast , jakie dotąd odwiedziłam i zawsze chętnie tu wracam , choćby tylko na chwilę . Wszystkim gorąco polecam , o każdej porze roku jest tutaj co robić, a każda wizyta zapada mocno w pamięci.

Informacje praktyczne

– winieta do 3,5t 10 dniowa – 66 PLN

– winieta do 3,5 tony miesięczna -88 PLN

– litr oleju napędowego 36 CK-5,76 PlN

-hotel DAP 2 noce w pokoju dwuosobowym ze śniadaniem 520 PLN

-wstęp na wieżę zegarową 110KC -18Pln

-godziny zwiedzania katedry Św Wita  w okresie zimowym od pon do sob 9-16h , latem godzinę dłużej , natomiast w niedzielę zimą od 12-16h , latem standardowo godzinę dłużej

Opublikowano CZECHY, OKOŁOWEEKENDOWO | Dodaj komentarz

Essaouira- niebiesko mi

Podróż  z Marrakeszu  do Essaouira  trwa 3h , tym razem 90% pasażerów , to turyści . W drodze zatrzymujemy się na jeden dłuższy przystanek. Jeśli chodzi o trasę , bardzo ładne widoki są zaraz po wyjeździe z Marrakeszu , można podziwiać góry Atlas.

widok z autobusu na góry Atlas

widok z autobusu na góry Atlas

Po drodze mijam też wiele plantacji , gdzie wyrabia się olej arganowy- zwany płynnym złotem Maroka. Do Essaouira docieram koło 20h , jest już ciemno. Autobus zatrzymuje się na terminalu Supraturs , okolica przynajmniej w nocy wygląda z serii, cicho wszędzie , głucho wszędzie- mało ciekawa wizja.  Mimo , iż w innych miastach Maroka , ogólnie było ciepło czy wręcz gorąco , to tu w Essaouira daje się we znaki zimny wiatr. Nie znając miasta , mając mało czasu i po ciemku decyduję się na taxi  , kierowca po drodze zawozi innego pasażera  , więc wygląda jakby mnie zawoził dalej niż w rzeczywistości. Zostawia mnie przy Gare Routiere . Wchodzę więc do pierwszego hotelu , który nie wygląda na drogi ,nazywa się Melilia, ma teoretycznie 2 gwiazdki , choć ja bym się zastanowiła nawet nad jedną . Recepcja to raczej przechodni salon z Tv , okazuje się , że to hotel rodzinny ,  wygląda , iż jestem jedynym gościem w tym obiekcie.Dostaję pokój skromny i nie za czysty , to tylko jedna noc pocieszam się . Następnie wychodzę na mały rekonesans , jednak nie widzę nic , gdzie można by coś zjeść. Jest kilka barów , jednak są to bardziej pijalnie herbaty niż restauracje , wszędzie sporo mężczyzn, poddaje się więc i rezygnuję z kolacji. Zachodzę jeszcze na sąsiedni Gare Routiere by zerknąć jak ma się sprawa powrotu do Marrakesz busem u innego operatora . Jest kilka firm przewozowych , które realizują ten kierunek , jednak wszystkie okienka pozamykane. Wracam więc  do hotelu , tu mam dość interesującą ponad godzinną pogawędkę z synem właściciela  ,  dowiaduję się , iż islam nie jest obowiązkowym rygorem , a kobiety ubrane od stóp do głów , to tylko pozory wierności i czystości , dowiaduję się również , iż  rozwody są najnormalniejszą sprawą we współczesnym Maroku , kobieta także ma szansę powtórnie wyjść za mąż. Reasumując rozmawiamy o tematach ,które przewodniki zalecają omijać : religia czy także sprawa Sahary Zachodniej . Następnego dnia  z samego rana udaję się do biura Supraturs , muszę trochę poczekać , dopiero  koło 9h zjawia się pracownica biura , z bijącym sercem pytam o bilet na dziś jeszcze. Na szczęście jest miejsce na 15h.Mam więc niewiele czasu na zwiedzanie , choć  nie ma aż tyle do obejrzenia. Dziś dopiero widzę , iż dworzec Supraturs jest praktycznie przy wejściu do starej medyny. Medyna jest otoczona murami ,stąd więc poprzedniego dnia wieczór byłam tak zdezorientowana i nie dostrzegłam , iż stare miasto miałam pod nosem. Dziś niestety prawie wszystko pozamykane , święto państwowe . Medyna więc wygląda na opustoszałą , zamiast kramików emanujących bogactwem kolorów , jak to było w innych  starych medynach , widać brud i śmieci. Budynki są pomalowane na niebiesko , jednak odświeżenia nie zaznały zapewne od wielu lat. Mimo to , i tak jest dość przyjemnie , przynajmniej nikt nie męczy , można spokojnie pospacerować , jednak też nie poświęcam nadmiaru czasu na spacery medyną , przyjechałam tu w końcu by poczuć powiew oceanu w Afryce.

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Essaouira stara medyna

Z medyny wyruszam w stronę portu , wszystko jest w zasięgu ręki. Port jest pusty , kręci się kilku podejrzanych typków , więc zachowuję sporą ostrożność.  Widać  ogromną liczbę niebieskich łódeczek i kilka większych kutrów , które są w trakcie naprawy.Port , choć mały wygląda bardzo malowniczo , na pewno warto tu zajrzeć.

Port Essaouira

Port Essaouira

Port Essaouira

Port Essaouira

Ostatnim już punktem w Essaouira jest plaża. Jest piękna , długa , piaszczysta , są na niej skupiska mew , jak i wielbłądy , które przyprowadzili tu jako atrakcja turystyczna. Spaceruję dość długo plażą , rozkoszując się widokami , ciepłymi promieniami słońca , szumem oceanu.. tego wszystkiego mi brakuje w Polsce.. a tu na tym skrawku afrykańskiej ziemi może nie jest idealnie  , ale ciepło słońca i szum oceanu nastrajają bardzo pozytywnie.. W sumie to dziś już moje pożegnanie z tym kontynentem … jutro o świcie już będę w samolocie relacji Marrakesz- Piza.. a stamtąd dalej do Pl…..

Plaża Essaouira

Plaża Essaouira

Widok na Essaouira

Widok na Essaouira

wielbłądy na plaży

wielbłądy na plaży

Na plaży w Essaouira

Na plaży w Essaouira

Na pewno ta podróż zburzyła we mnie część stereotypów jakie wiele ludzi ma odnośnie Maroka . Muszę przyznać miałam pewne obawy przed tą podróżą , świat islamu jakby nie było budzi w nas sporo różnych skojarzeń , często niezbyt pozytywnych. Po raz kolejny podpisuję się pod stwierdzeniem .. boimy się tego czego nie znamy .. jednak zdecydowanie warto swoje poglądy skonfrontować z rzeczywistością i nie tracić przez lęk wielu cennych rzeczy jakie możemy przeżyć podróżując. Podróżowanie jest piękne , przenosi w inny wymiar, sprawia , że marzenia o dalekich lądach nabierają prawdziwych kolorów , a po powrocie zamykając oczy mogę znów poczuć piasek Sahary wkradający mi się za kołnierz , zapach egzotycznych potraw przyprawionych szafranem , cynamonem czy miętą…słyszeć tętniące życiem jedyne w swoim rodzaju Jemaa el Fna.. czy muezina  wzywającego  do modlitwy .

Informacje praktyczne

*** autobus Marrakesz- Essaouira -80MAD ( 32 Pln)

*** hotel Melila Essaouira  bez śniadania 100 MAD  ( 40 Pln)

Opublikowano MAROKO 2014 | Otagowano | Dodaj komentarz

Marrakesz- wieczór na niezwykłym Jemaa el Fna

Do Marrakeszu przyjeżdżam wieczorem , jest już ciemno. Kierowca busa zostawia mnie dość blisko placu Jemaa  El Fna Nie ukrywam , iż po 12h godzinnej podróży z Merzougi jestem mocno zmęczona , niestety nie ma zmiłuj się , muszę znaleźć jakiś sensowny hotel. Postanawiam się rozejrzeć w bocznych uliczkach w pobliżu placu , w sumie wchodzę do kilku hoteli , gdzie cena za podobny standard to 150 Mad za noc bez śniadania .Wszędzie struktura taka sama , tj okna pokoju mają kraty i wychodzą na wewn korytarz. Wygląda to mniej więcej tak:

Hotel Acharaf Marrakesz - wewnętrzne patio

Hotel Acharaf Marrakesz – wewnętrzne patio

Szukam do skutku , ostatecznie trafiam do hotelu  Alcharaf . Zakwaterowuję się tu  na 2 noce , jakie spędzę w  Marrakeszu,  znajduje się on w jednej z tylnych uliczek , jakieś 7 min pieszo od gł placu.W pokoju mam umywalkę i bidet , więc i tak najlepszy z dotychczasowych standardów. Prysznic i Wc oddzielnie , ponadto prysznic funkcjonuje od 7 do 24h , więc nie całodobowo.Na szczęście ciepła woda jest w cenie. Po przyjeździe z pustyni  jestem tak umęczona , że jedynie zjadam na szybko kuskus w pobliskiej knajpce, obserwując okolice placu z niewielkiej odległości- słyszę jak tętni życiem , jednak nie zapuszczam się już na plac. To zostawiam na kolejny dzień.

Wreszcie odsypiam poprzednie noce i regeneruję siły. Następnego dnia w pierwszej kolejności załatwiam dwie sprawy techniczne: wydrukowanie kart pokładowych na lot powrotny w kafejce internetowej oraz wybieram się na Dworzec Supraturs , który jest tuż przy Dworcu Kolejowym.  Blisko mojego hotelu jest stacja autobusów miejskich ALSA- naprzeciw meczetu Koutubia(stąd też odchodzi autobus na lotnisko) , korzystam więc z komunikacji miejskiej  konkretnie z autobusu nr 5 – jedzie 10 minut na miejsce, choć są też inne linie jadące w tym kierunku.Trzeba wysiąść jakieś 5 min pieszo od dworca Supraturs, zaraz za tym jak widać dworzec kolejowy ONCF .

Zamierzam kupić bilet do Essaouira – nad morze, pragnę zobaczyć Atlantyk z afrykańskiego wybrzeża. Niestety jest mały problem , w kolejnym dniu mają ogólnonarodowe święto religijne i do po południa nikt nie pracuje , jedyne wyjście , jakie mi zostaje to kupić bilet na autobus na 17h , cóż nie jest to optymalna sytuacja , gdyż nie będę mieć nawet pełnej doby nad morzem . Nie mam jednak innej opcji,nie mam ochoty zostać,aż tak długo w Marrakeszu, wolę spokojniejsze i mniej zatłoczone miejsca. Kupuję więc bilet na 17h na kolejny dzień . Niestety nie mogę od razu kupić biletu powrotnego , taka opcja jest tylko i wyłącznie możliwa , gdy wraca się tego samego dnia.Jest to dość stresujące dla mnie , gdyż jeśli okaże się , że nie ma miejsc w autobusie  , nie zdążę na samolot powrotny z Marrakeszu do PL przez Pizę . Podejmuję , więc ryzyko ,myślę jakoś to będzie… W końcu rozpoczynam  zwiedzanie Marrakeszu , oczywiście od jego najbardziej znanego na całym świecie obiektu czyli Placu Jemaa el Fna . Plac jest naprawdę duży , jednak w południe nie za wiele się na nim dzieje.

Jemaa el Fna w samo południe

Jemaa el Fna w samo południe

Widać przede wszystkim sprzedawców soków z pomarańczy , grejpfruta czy cytryny.. ceny od 5 do 15 MAD ( 2-6PLN) za szklankę. Tu jeszcze wrócę wieczorem i nocą by podziwiać prawdziwy spektakl który się tutaj zaczyna po zmroku. Po przejściu więc przez Plac udaję sie do Suków, tu również jest masa różnych towarów jak w Fes , jednak Suki  Marrakesz wydają mi się bardziej kuszące , tutaj właśnie dokonuję kilku drobnych zakupów w tym słynny olej arganowy ,za czysty 100% , buteleczkę 50 ml płacę 60 MAD ( 24 PLN).

Suki Marrakesz

Suki Marrakesz

Kolejnym punktem wartym odwiedzenia jest Medressa Ben Youssef . Jest to najdroższa medresa jaką dotąd odwiedziłam , jednak też i najbardziej kompletna . W odróżnieniu od medres jakie widziałam w Fes , tu jest również udostępnione do zwiedzania pierwsze piętro, gdzie to mieściły się skromne pokoiki uczniów .Ich rozmiary są malutkie , nie mają też okien , jednak z korytarza jest piękny widok na gł dziedziniec na dole , widać też bardzo ładne zdobienia .

Medresa Ben Youseff

Medresa Ben Youseff

Obok Medresy znajduje się też Muzeum  Marrakesz , jednak z uwagi na ograniczony czas , nie decyduję się na wejście, zresztą muzea ogólnie nie są moją ulubioną częścią zwiedzania. Trochę spaceruję po starej medynie , na pewno jest dużo bardziej przyjemniejsza niż w Fes, jest czyściej , domy też mają ładny ceglasty kolor. Co na pewno da się bez trudu zauważyć to sporo mniej naganiaczy w porównaniu do medyny Fesu .

w uliczkach starej medyny-Marrakesz

w uliczkach starej medyny-Marrakesz

Taka mała dygresja dot mody odzieżowej turystek, jako , iż często jest to tematem wielu zapytań wśród kobiet wybierających się do Maroka. Tu w Marrakesz  większość chodziła zupełnie roznegliżowanych,jednak chyba nie ma się co dziwić , to bardzo turystyczne miasto a termometr wskazywał 36 stopni nawet na początku października.W innych miastach Maroka większość turystek chodziła skromniej ubrana , na pewno jest to sposób by być lepiej postrzeganą przez miejscowych , jak i być mniej narażona na zaczepki mężczyzn. Lokalne kobiety w większości zakrywają włosy ,zdarzają się i takie które nawet noszą rękawiczki , tj oprócz oczu nie pokazują nawet skrawka ciała , dla kontrastu   są też takie które chodzą w mini  spódniczkach i farbują włosy na blond- jednak to zdecydowanie rzadki widok.

Następnym odwiedzonym przeze mnie miejscem jest Pałac el Badi , jest on w innej części niż reszta atrakcji , więc z pomocą mapy i  miejscowych w końcu tam trafiam.Wchodzę krótko przed zamknięciem ,w związku z czym już nie zdążam do Grobowców Sadytów , które są niedaleko , obie atrakcje zamykają o tej samej porze.  Sam obszar jaki kiedyś zajmował Pałac jest naprawdę duży , obecnie pozostały z niego  jedynie ruiny , jego powstanie datuje się na XVI w, a został ufundowany przez sadyjskiego sułtana   Ahmeda al-Mansur. Mimo , iż obecny obiekt to ruina , na mnie nadal robi duże wrażenie, miejsce to kiedyś naprawdę musiało być piękne i pełne przepychu. Mury , które się zachowały są wysokie i grube , dość specyficzne , po środku jest wielki plac a na nim zbiornik z wodą , zachowała się też część piwniczek , do których można zajrzeć .

Pałac el Badi

Pałac el Badi

PAŁAC EL BADI

Pałac el Badi

Pałac el Badi

Pałac el Badi

Z Pałacu Badi ,dość łatwo trafić za pomocą tabliczek turystycznych do bramy Bab Agnou . Brama ta pochodzi z XII w i jest jedną z 17 bram starego Marrakeszu, jest pięknie zdobiona, jednak niestety wręcz niemożliwością jest zrobienie dobrego zdjęcia , z powodu koszmarnego ruchu ulicznego , muszę się więc zadowolić częściowym.

Brama Bab Agnou Marrakesz

Brama Bab Agnou Marrakesz

Uliczkami starej medyny wracam na Plac Jemaa el Fna , słońce chyli się już ku zachodowi , pora więc w końcu coś zjeść . Wybieram lokal na jednym z tarasów , z którego doskonale widać plac w promieniach zachodzącego słońca.

Jemaa el Fna

Jemaa el Fna

Jamaa el Fna widok z góry

Jamaa el Fna widok z góry

Bardzo podoba mi się ten widok . Dziś zamawiam kuskus z kurczakiem, cebulą , cynamonem i rodzynkami , pychotka , chyba najlepsze jedzenie jakie dotąd jadłam .

kuskus z kurczakiem i rodzynkami

kuskus z kurczakiem i rodzynkami

Na koniec dnia , gdy już robi się ciemno ,przechadzam się uważniej po  Placu Jamaa el Fna , chcę poczuć na własnej skórze festiwal zapachów garkuchni , zobaczyć różne dziwactwa charakterystyczne właśnie dla tego miejsca. Tak oto obserwuję treserów małp , którzy je prowadzą na smyczy , wiele z nich ma założone pampersy , co wywołuje u mnie napad śmiechu ,widzę też zaklinaczy węży , grających specyficzną muzykę która ma zapanować nad gadem , wiele różnych kramów ,a przede wszystkim masę stoisk z jedzeniem najróżniejszego typu. Od szaszłyków , zupę ze ślimaków , aż po baranie głowy-to ostatnie napawa mnie wstrętem.

zaklinacze wężów na Jamaa El Fna

zaklinacz wężów na Jamaa El Fna

stoisko z jedzeniem na Jemaa el Fna

stoisko z jedzeniem na Jemaa el Fna

stoisko z jedzeniem na Jemaa el Fna

stoisko z jedzeniem na Jemaa el Fna

a może kawałek głowy z barana? Jemaa el Fna

a może kawałek głowy z barana? Jemaa el Fna

Na koniec jeszcze dwa miejsca jakie odwiedziłam następnego dnia przed wyjazdem nad Atlantyk.

meczet el Koutubia

meczet el Koutubia

Oglądam z zewnątrz meczet La  Kotubia, niestety nie ma wstępu do środka dla ” niewiernych” .W pobliżu   są dwa parki Cyberpark , oraz drugi  zaraz z tyłu za meczetem , nie widziałam nazwy , z mapy wynikałoby , że to Laila Park , jednak nie mam pewności. Park jest pełen róż , spaceruję i trochę odpoczywam. Następnie już udaję się na Dworzec Supraturs , skąd o 17h odjeżdża mój autobus do Essaouira- o czym już w następnym poście.

Ogrody Marrakesz

Ogrody Marrakesz

Ogrody Marrakesz

Ogrody Marrakesz

Do Marrakeszu jeszcze wrócę na ostatnią noc , stąd bowiem mam wylot do ojczyzny ..   Informacje praktyczne:

***30 min korzystania z neta kosztuje 4 MAD ( 1,6 PLn) jednak spotkałam się z problemem niezaktualizowanych przeglądarek czy w ogóle masakrycznie słabym łączem , więc dopiero za trzecim razem udaje mi się trafić we właściwe miejsce.

*** Hotel Alcharaf-kontakt hotelalcharaf@gmail.com  , pokój 1 osobowy bez śniadania i ze wspólną łazienką 90 MAD( 36PLN) , dwuosobowy 120 MAD ( 48PLN) . Jako ciekawostka , która mnie ubawiła to wymóg okazania aktu małżeństwa przez pary muzułmańskie kwaterujące się we wspólnym pokoju.

*** bilet  na autobus miejski Alsa  4 MAD( 1,6 Pln)

*** bilet na lotnisko linia nr 19 , w jedną stronę 30 MAD ( 12 PLN) , w dwie strony 50 MAD( 20 PLN) , przystanek naprzeciw meczetu Koutubia autobusy odjeżdżają od 6.15 do 21.30 codziennie , częstotliwość co 30 min

*** Supraturs Marrakesz-Essouira 80 MAD ( 32 Pln) , CTM ma podobną cenę na tej trasie bilety CTM przez internet przy płatności zagraniczną karta bankową można kupić min 72h przed odjazdem autobusu , jest to dość istotna informacja.

*** wstęp do Medresy Ben Youssef- 50 MAD ( 20 PLN)

*** wstęp Pałac el Badi 10 MAD( 4 PLN) +minaret 20 MAD( 8 pln) otwarty do 16.45h ***Grobowce Sadytów , również otwarte do 16.45

***kuskus z kurczakiem i warzywami – 50-60 MAD ( 20-24 Pln)

*** taxi na lotnisko w nocy- 100 MAD ( 40 Pln)

Opublikowano MAROKO 2014 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Erg Chebbi najpiękniejsze wydmy Maroka- moja pustynna przygoda część II

Dziś szybkie śniadanko na słodko i znów w trasę , teraz mamy już mniejszy dystans do pokonania. Jedziemy do Merzougi przez Rissani , większe miasteczko w tym rejonie .Po drodze zatrzymujemy się w osadzie berberyjskiej ,najpierw Berber przewodnik,który dosiadł się do busa po drodze oprowadza nas po polach uprawnych , wyjaśnia szczegóły dot palmy daktylowej , wskazuje by nie robić zdjęć pracującym w polu kobietom. W październiku akurat  też jest festiwal daktyli , wówczas bowiem przypada okres ich zboru.

palma daktylowa

palma daktylowa

Same poletka uprawne , dość zaniedbane , rośnie kukurydza i lucerna ,  nie było w nich nic szczególnego, ale czego to nie robią agencje organizujące wycieczki , by wydłużyć czas o rzekome atrakcje . Interesującą częścią była kazba zamieszkiwana przez Berberów , gdzie jednocześnie wyrabiają oni różne dywany. Tu wg wyjaśnień przewodnika mieszkają wdowy i rozwódki trudniące się właśnie tkaniem dywanów. Tu można więc wykonywać zdjęcia bez ograniczeń , zostajemy zaproszeni do izby wyłożonej od podłogi po sufit dywanami .  Gospodarz wyjaśnia nam sposób życia Berberów , produkcji dywanów , częstuje nas tradycyjną miętową herbatą i uczy kilka słów po berberyjsku . Dowiaduję się , iż  Berberowie mieszkają tu  6 miesięcy w roku  i 6 miesięcy w górach. Tkaniem dywanów zajmują się kobiety , jednak z uwagi na zmęczenie oczu i palców jakie generuje ta dość skomplikowana praca , zajmują się tkaniem koło 2-3 godzin dziennie . Dywany są tkane albo z wełny wielbłądów- te są dość szorstkie w dotyku albo z mieszanki wełny wielbłąda i owcy, te są już dość miękkie i przyjemne w dotyku.Wyroby są barwione tylko naturalnymi barwnikami takimi  jak np henna czy indygo , zaskakuje więc pozytywnie szeroka gama kolorów. Zgodnie z tym co mówi gospodarz można je także prać w pralce i nie stracą na wyglądzie.

berberyjskie dywany

berberyjskie dywany

berberyjskie dywany

berberyjskie dywany

Cały wykład trwa jakieś 40 min , następnie gospodarz mocno zachęca do kupna dywanów, są również dość małe dywaniki i ceny zaczynają się od 30eur , proponuje nawet możliwość zorganizowania transportu do miejsca przeznaczenia w Europie , jednak nikt się nie decyduje . Było to zresztą do przewidzenia , że nikt nic nie kupi, przez dłuższy moment zapada mało przyjemna cisza. Osobiście uważam , że takie prezentacje stają się w końcu niewygodne dla odwiedzających , mimo , iż przyznam , że informacje i pokazy różnych rodzajów dywanów były ciekawe. Następnie przewodnik przeprowadza nas wzdłuż sklepików z chustami , tu prawie wszyscy kupują sobie chusty po 50 drh na pustynie , które to mają chronić twarz i włosy przed nawiewanym przez wiatr piaskiem. Następnym etapem  drogi na Saharę jest bardzo ładny kanion wysoki na około 300m , bardzo mi przypominał kanion Samaria na Krecie , z tym , że tu można było dojechać na miejsce busem.Krajobraz robi na mnie duże wrażenie .

kanion w drodze na pustynie

kanion Gorges du Todra

W korycie wyschniętej rzeki pasterz prowadzi stado kóz, ponoć można kupić sztukę już za 300 drh, podczas , gdy młody i dorodny wielbłąd kosztuje 2500 eur , starszego i gorszego można nabyć już od 500eur.Dowiedziałam się przy okazji, iż wielbłądy żyją aż 40 lat i wciąż się ich używa do nabywania żon…Za ładną i młodą żonę płaci się nawet koło 300 wielbłądów. Po wizycie w kanionie zatrzymujemy się na obiad opcjonalny. Jedyną opcją jest dość drogie jak na ten kraj Menu , każde danie +deser +sałatka po 100 drh. O dziwo tylko my Polki decydujemy się na obiad , zamawiamy tajin jako danie główne, porcje jednak są tak duże , że nie jesteśmy w stanie ogarnąć całości. Przed zachodem słońca docieramy do Merzouga , tu z busa przesiadamy się na wielbłądy , które zawiozą nas do obozowiska na pustyni. Ze sobą każdy ma wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy, reszta bagażu zostaje na przechowanie w busie , którym przyjechaliśmy. Wielbłądy są śliczne, mają aksamitne pyszczki , każdemu dobierają odpowiedniego wielbłąda.

nasz transport do obozu na pustyni

nasz transport do obozu na pustyni

Grupę dzielą na 2 karawany . Dostaję wielbłąda , który będzie na czele jednej z grup, reszta wielbłądów  jest przywiązana sznurkiem jedno do drugiego gęsiego.Pierwszy wielbłąd jest ciągnięty ze uprząż przez Berbera , który idzie pieszo obok.   Najtrudniejszy  dla mnie  moment to wsiadanie na zwierzaka, nigdy wcześniej nie byłam na grzbiecie wielbłąda. Trikiem jaki używają Berberowie , jest uderzaniem pięścią w szyję wielbłąda , tak by usiadł i by pasażer mógł sprawnie na niego wsiąść . Gdy już siedzę na jego grzbiecie , podnosi się szybko i energicznie co wywołuje we mnie pewną panikę i jako jedyna wydaje się z siebie krzyk .Podróż do obozu trwa koło godziny , jednak niebo jest zachmurzone , wcześniej , trochę  przed Merzougą  , nawet kropił deszcz , niestety więc nie możemy podziwiać zachodu słońca.

w drodze do obozu na pustyni

w drodze do obozu na pustyni

Po drodze zatrzymujemy się  i wspinamy się na najwyższą wydmę w okolicy, widoki i wrażenia są naprawdę piękne. Najważniejsze jednak , że jestem na najpiękniejszej i najbardziej widowiskowej części marokańskiej pustyni – słynnych wydmach Erg Chebbi. Z najwyższej wydmy w bardzo bliskiej odległości widać już Algierie…

Erg Chebbi

Erg Chebbi

bezkresna  Sahara

bezkresna Sahara

Docieramy do obozu , gdy już robi się ciemno Jest kilka dużych namiotów i prowizoryczne WC , wodę do Wc czerpie się z beczki, więc jest mocno ograniczona. Dostajemy namiot we trójkę tylko dla nas , w środku są materace , dostajemy też prześcieradła i koce , następnie wszyscy rozkładamy się na wyłożonych przed namiotami kocach , niebo jest zachmurzone więc nie widać gwiazd , jednak jest wszechogarniająca cisza i piasek , z boku śpiące wielbłądy . Jeden z Argentyńczyków proponuje, iż z jednym z przewodników , wyskoczy po piwo , do miejsca , gdzie zostawił nas bus , jest tam bowiem mały pensjonat .Robi zbiórkę pieniędzy, po 10 drh za małą puszkę ,  pomysł picia piwa na pustyni jest dość szalony i wszyscy chcą z  niego skorzystać. Po godzinie wraca z towarem , piwo ciepło , ale jaka frajda , że robimy coś nietypowego.Tym razem trzeba zmienić powiedzenie ” Polak potrafi” na       „Argentyńczyk potrafi” . Nadszedł czas kolacji , którą przygotowali na ognisku Berberowie , dla nas tajin wegetariański , reszta tajin z kurczakiem .  Jako , iż jemy co innego oddzielili nas od reszty grupy i zrobili nam osobny stolik.Do kolacji przygrywa nam przewodnik  muzykę berberyjską , mamy tez prowizoryczną lampę , która krótko po kolacji gaśnie , gdy kończy  się energia. Niestety  cały dzień dokucza mi żołądek , więc niewiele jem i szybko wraz z koleżankami wycofuję się na nocleg. W nocy wstaję jeszcze i mam szczęście, teraz widzę w pełni rozgwieżdżone niebo czyli to czego mi brakowało do kompletu wrażeń z pustyni. Noc była dość ciepła więc obawy , iż zmarznę okazały się bezpodstawne . Kolejnym celem tej wyprawy jest obejrzenie wschodu słońca ,pobudka przebiega błyskawicznie i nawet nie wiadomo kiedy cała grupa już siedzi na swoich wielbłądach. Wschód słońca jest bardzo zjawiskowy i zdjęcia na pewno nie oddają w pełni jego atmosfery.

wschód słońca na Saharze

wschód słońca na Saharze

Gdy docieram do busa , w pensjonacie zjadamy śniadanie , jednak na obiecany prysznic niestety już nie ma czasu. Grupa jest bardzo niepocieszona , gdyż wiadomo po nocy na pustyni człowiek ma piasek tu i ówdzie i brak higieny niestety doskwiera , jednak cóż zrobić. Noc na pustyni była dla mnie zdecydowanie najciekawszym i najlepszym przeżyciem podczas podróży po Maroku , miałam bardzo miłe i ciekawe towarzystwo rodaczek ,a pustynne  krajobrazy i wielbłądy były bardzo ekscytujące, na pewno jest to niezapomniane wrażenie , które można przeżyć właśnie w Maroku. Pustynna przygoda dobiegła końca ,pakujemy się wszyscy do busa w kierunku Marrakesz ,  część grupy wysiada po drodze , moje nowe koleżanki wraz z Argentyńczykami wysiadają w Rissani , gdzie łapią taxi do Fes ( kosztuje ich łącznie 1000 Mad) . Tym razem cała trasa to jedna wielka gonitwa z czasem , kierowca pędzi jak szalony , mocno wydziela krótkie postoje.  Między Ouarzate a Marrakeszem trasa jest piękna i kręta , tu pierwszy raz dość mocno pada deszcz , ale też mnie to specjalnie nie dziwi , jesteśmy bowiem na dość sporej wysokości .Szkoda, że nie udało mi się tu zrobić żadnych zdjęć , widoki naprawdę zapierają dech , warto przejechać się tą trasą choćby tylko dla nich. Do Marrakeszu docieramy koło 19h , więc w sumie  po 10 godzinach jazdy .Kierowca zostawia nas bardzo blisko gł placu Jemaa el Fna , żegnam się z grupą i wyruszam ku nowej przygodzie , w mieście zaklinaczy weży, treserów małp i wszelkiego innego dziwactwa , które  jest prezentowane na najsłynniejszym chyba placu na świecie .

Opublikowano MAROKO 2014 | Otagowano , , | Dodaj komentarz

W drodze do Erg Chebbi – moja pustynna przygoda część I

Dziś wieczór rozpoczynam moją wielką przygodę – kierunek pustynia , choć do końca nie wiem , co uda mi się znaleźć , jeśli chodzi  o wyprawy do Merzougi / ewent Zagory . Mam pewne wątpliwości co do aspektów bezpieczeństwa ewentualnej wyprawy na pustynię , niedawno bowiem nasze Msz informowało o groźbie zamachów terrorystycznych czy nawet porwań cudzoziemców zwłaszcza w rejonach pustynnych przy granicy z Algierią. Zostawiam jednak wszystko na los szczęścia , w najgorszym wypadku zadowolę się pobytem w Ouarzate i zwiedzeniem najlepiej zachowanej kazby Ait benhaddou . Mój autobus do Ouarzate  ma planowany odjazd o 21h ,bagaż tym razem muszę oddać do bagażnika za standardową opłatą 5 drh . Autobus jest zapełniony w ponad połowie , sami Marokańczycy , w większości mężczyźni  , blisko mnie siedzi banda wyrostków , nie napawa mnie to optymizmem , ja na razie siedzę sama , potem dosiada się do mnie męski pasażer , ale na szczęście obyło się bez zaczepek , tak powszechnych w Maroku  .Ostatecznie autobus odjeżdża z 40 min. opóźnieniem , ludzie bowiem dość długo znoszą swoje bagaże   . Pierwsze dwie godziny to też nie kończące się przystanki i zbieranie  podróżnych , niektórzy jadą nawet na stojąco.Martwię się bo w takim tempie będę jechać wieczność… na szczęście , gdy już wyjeżdżamy poza obręb głównych miast wokół Fes , już się prawie nie zatrzymujemy , aż do głównego godzinnego przystanku o 1.30 w nocy. Jestem zdumiona tętniącym tu życiem , wygląda jakby był  środek dnia , a nie środek nocy .Masa otwartych kramów z owocami , jest też duże stoisko z grillem, wkoło wiszą  na hakach obrane ze skór i wypatroszone  kozy i owce , nie jest to dla mnie zbyt przyjemny widok , mimo , iż nie jestem wegetarianką . Widać gł mężczyzn Murzynów  oraz Arabów – czuję się jakbym była w środku czarnej Afryki , a nie w Maroku. Wkoło sporo zaparkowanych różnych busów , często z dwupiętrowymi bagażnikami na dachu , a w nich wszystko począwszy od różnych gratów po żywe zwierzęta, wygląda to jakby ich pasażerowie wyjeżdżali na koniec świata .Takiego widoku na pewno nie uświadczy się w Europie, jestem pod wrażeniem tej całej egzotyki. Po drodze  udaje mi się pospać max 2h , w okolicach świtu znów  zatrzymujemy się coraz częściej , ludzie zaczynają wysiadać zabierając  swoje ogromne bagaże. Trochę obawiam się o swój , więc , gdy jest trochę  dłuższy przystanek wysiadam by sprawdzić czy wciąż jest w luku..Do Ouarzate docieram z ponad 2 godzinnym opóźnieniem po 9 rano  , na szczęście mój bagaż nie zniknął .. Ze stacji od razu wyruszam na poszukiwanie hotelu, sytuacja jednak nie wygląda zbyt optymistycznie. .. 2 hotele , które mijam po drodze są zamknięte , miasteczko wstępnie w ogóle nie wygląda ciekawie , owszem jest dość zadbane i czyste, jednak nie widać nic interesującego na pierwszy rzut oka. Opisane w przewodnikach jego rzekomo piękne położenie , w ogóle mnie nie urzekło . Gdy tak wędruję , zatrzymuję się przy miejscu , które ogłasza wycieczki na pustynie , za chwilę ku mojemu zdziwieniu słyszę za sobą ojczysty język , dwie Polki- Iwona i Kinia  , które podróżują razem. Nawiązuje się między nami rozmowa , one też szukają jakiejś niedrogiej i najlepiej 2 dniowej wycieczki na pustynię . Dowiaduję się od nich , iż poprzedniego dnia były w kilku agencjach w tej mieścinie , jednak ceny jakie im zaoferowano były wygórowane..  Nagle podchodzi do nas człowiek , który zna właściciela biura ,przy którym stoimy , a  które jest jeszcze zamknięte , nie jest jednak zbyt zorientowany w cenach i dzwoni do właściciela , z którym to omawiam ewent opcje telefonicznie. Są dwie: dołączyć do większej grupy  i jest to 3 dniowa wycieczka z jednym noclegiem na pustyni – koszt 100eur od osoby , druga , gdy miałybyśmy jechać  jedynie we trójkę na dwa dni  wówczas kosztowałoby to łącznie 500e na naszą grupę , więc bardzo drogo , rezygnujemy z obu możliwości , gdyż tez nie mamy czasu na 3 dniową wyprawę.  Szukamy dalej , kolejno zaczepia nas Murzyn na ulicy proponując wyjazd do Merzouga , początkowo go ignorujemy , jednak , gdy wyjawia cenę  zaczynamy rozmowę. Temat wygląda interesująco , więc podążamy za nim do hotelu , gdzie spokojnie omówimy szczegóły. Oferuje on nam 2 warianty : – 2 dniowa wycieczka- zwiedzanie oazy berberyjskiej , przejazd doliną tysiąca kazb i nocleg po drodze +kolacja i śniadanie  oraz w kolejnym dniu nocleg już na pustyni z kolacją i śniadaniem.  Tutaj koszt wynosi 900 drh od osoby – jak wariant pierwszy , z tym , że dodatkowo przed dołączeniem do grupy jadącej na pustynię , inny kierowca zawiózłby nas do pobliskiej kazby Ait Benhaddou ,wówczas cena rośnie o 100 drh. Ostatecznie decydujemy się na wariant nr 2, nie ma czasu nawet na śniadanie , jedynie szybko biorę prysznic , który mi udostępnił obiekt i wyruszamy z kierowcą do Ait Benhaddou. Podróż trwa koło 40 min w jedną stronę , kierowca zatrzymuje się po drodze , byśmy mogły porobić ciekawe zdjęcia. Osada ta, została wpisana na listę światowego dziedzictwa Unesco w 1987roku, nakręcono tu kilka filmów w tym Gladiatora. Gdy dojeżdżamy na miejsce muszę przyznać , że zdecydowanie warto było się tu wybrać. Kazba jest położona  na wzgórzu nad brzegiem rzeki ,wygląda bardzo malowniczo , tu wrażenia wizualne przewyższają nawet moje wcześniejsze oczekiwania . Ait Benhaddou wygląda najpiękniej z pewnej odległości , wtedy widać najlepiej jego malowniczość .

Ait Benhaddou

Ait Benhaddou

Oczywiście będąc na miejscu , wchodzimy do środka  , są tu jakieś pojedyncze stoiska handlowe , jednak nikt tu nie jest nachalny , spokojnie spacerujemy wspinając się ku górze fortyfikacji , upał jednak zaczyna na się dawać we znaki .

SAM_2226

Ait Benhaddou- wnętrze

Robimy trochę fotek i czas niestety nagli ,musimy wracać, o 14.30 mamy spotkanie z grupą  jadącą na pustynię.

Ait Benhaddou

Ait Benhaddou

Przed wyjazdem udaje nam się zjeść szybko obiad i wymienić pieniądze , musimy bowiem dopłacić pozostałą kwotę ,już bezpośrednio u kierowcy , który nas zawiezie do Erg Chebbi-łącznie 700 drh na osobę. Niestety płatność / negocjacje wycieczki  u 2 różnych osób stały się kością niezgody , ale o tym za chwilę.  Wsiadam do busa , który już jest wypełniony turystami , którzy wykupili wycieczkę w Marrakeszu. Mamy tu prawdziwą mieszankę narodowości ” Litwinki , Niemcy , Argentyńczycy , Austriacy i my Polki. Już na samym początku kierowca uprzedza , że co jakiś czas będziemy się zmieniać miejscami i 2 osoby będą siadać przy kierowcy ,gdzie  jest możliwość otworzenia okna , jest gorąco a w busie niestety nie działa klimatyzacja. Jest to dość przerażająca wizja na  kilkuset kilometrową trasę  .W autobusie , którym przyjechałam z Fes do Ouarzate również nie było klimatyzacji, jednak jazda nocą na szczęście rozwiązała problem upałów. Ostatecznie jednak nie jest , aż tak źle i nie przesiadamy się co chwilę jak to proponował kierowca . Pierwszy krótki przystanek mamy przy wytwórni filmów Atlas , do której z braku czasu nie udało mi się dotrzeć na własną rękę, jednak nie  zwiedzanie , lecz kłótnia o pieniądze jest przyczyną postoju.

studio filmowe Atlas w Ouarzate

studio filmowe Atlas w Ouarzate-brama wejściowa

Kierowca podchodzi do nas i mówi , że brakuje 100 drh za nas 3 łącznie , dzwoni do swojego kolegi z którym to ustaliłyśmy wycieczkę i wpłaciłyśmy 300 drh już wcześniej. Rozmawiam z nim , po chwili on znów z kierowcą i mówią , że jest oki i jedziemy dalej. Uspokajamy się więc i szybko zapominamy  o sprawie . W międzyczasie w drodze dopytuję Argentyńczyków ile płacili za swoją wycieczkę i okazało się , że znacznie taniej bo 700 drh , więc nawet gdybyśmy nie jechały  do Ait benhaddou wygląda , iż przepłaciłyśmy po 200 drh na osobę. Cóż wniosek na przyszłość i rada dla innych – wycieczkę na pustynię warto wykupić w Marrakesz czy ewent w Fes , a nie w Ouarzate – mimo , iż to ostatnie  jest bliżej pustyni.. Nasza radość z wyjaśnienia sytuacji pieniędzy nie trwała jednak długo , na kolejnym  postoju w dolnie Dades , kierowca znów podchodzi i mówi ze nie zgadza się mu kasa , teraz już ciśnienie jest z obu stron, my upieramy się , że zapłaciłyśmy cała kwotę , on , że brakuje 100 drh. Sytuacja naprawdę jest niesmaczna , ale czemu mamy się dawać nabijać w butelkę, gdyby coś się nie zgadzało , powinien składać reklamacje w momencie wręczania gotówki , a nie po fakcie . Teraz równie dobrze mógłby zażądać 500 drh więcej.. widząc , iż w tym kraju  w temacie pieniędzy trzeba być bardzo czujnym , obstajemy mocno przy swoim. W sumie 100 drh to nieduża kwota , jednak czemu miałybyśmy się dać oszukać , skoro on nie jest w stanie udowodnić swoich racji. Reasumując odtąd do końca wycieczki relacje z kierowcą są chłodne i nieprzyjemne. Cóż jakoś trzeba to znieść . Część drogi jedziemy tą samą trasą , którą jechałam autobusem z Fes do Ouarzate , potem odbijamy na inną węższą drogę , zmienia się też krajobraz , teraz coraz częściej widać teren górzysty pokryty skałami , czerwoną ziemią , ciekawie to wygląda.Widać też czasem pasterza prowadzącego stadko wielbłądów.

między Ouarzate a Merzougą

między Ouarzate a Merzougą

w drodze na Sahare

w drodze na Sahare

Na nocleg zatrzymujemy się w małym przytulnym hoteliku otoczonym kanionem , a w dole płynie żywy strumyczek .

nasz pięknie usytuowany hotelik w drodze na Saharę

nasz pięknie usytuowany hotelik w drodze na Saharę

Pokoje są kilkuosobowe , my Polki dostajemy wspólny pokój .Kolację jemy  przy wspólnym stole  , rozmawiając z innymi uczestnikami wyprawy .Z uwagi na  wczesne śniadanie następnego dnia , wyznaczone na 7 rano,  grupa dość szybko się rozchodzi do swoich pokojów. Informacje praktyczne: -autobus firmy Tamassint z Fes do Ouarzate 192 Mad ( 77Pln) -wycieczka dwudniowa na pustynie , z jednym noclegiem na Saharze od 700-900 Mad (280-360Pln)

Opublikowano MAROKO 2014 | Otagowano , | Dodaj komentarz

Najstarsza medyna na świecie w Fes

Do Fesu docieram z Chefchaouen po 5 godzinnej podróży , tym razem korzystam z innego lokalnego przewoźnika , standard już niższy niż CTM , autobus bez klimatyzacji .Autobus zatrzymuje się na tzw Gare Routiere naprzeciw murów starej medyny . Zanim wyruszę na „podbój”  tego starożytnego miasta  kupuję bilet na autobus na kolejny dzień do Ouarzate- miasta zwanego bramą pustyni . Gdy , już mam w garści bilet na nocny autobus na kolejny dzień , wychodzę na zewnątrz , gdzie przyjdzie mi się zmierzyć z bandą sępów – taksówkarzy . Wiem , iż najkorzystniej dla mnie będzie znalezienie hotelu w starej medynie, biorę więc taxi  i proszę by zostawić mnie przy starym mieście  , taxi zostawia mnie niedaleko od gł bramy Bou Jeloud, tyle ,iż niestety brak znajomości miasta sprawia , iż idę nie w tą stronę , co trzeba , w związku z tym przeoczam sporą liczbę hoteli , które to widzę potem w okolicy kolejnego dnia , oczywiście co chwilę opędzam się od naganiaczy , trafiam przypadkowo do dzielnicy andaluzyjskiej i to tam niedaleko  Meczetu Andaluzyjskiego , znajduję się hotel -Moulay Idriss – jest  on bardzo blisko bramy Bab Ftouh , jednej z 14 bram prowadzących do starej medyny . Hotel , jak wszystkie w tej cenie  skromny  ze wspólną łazienką , właściciel rozmawia tylko po francusku , Fes to miasto , gdzie miałam największe wyzwanie językowe , gdyż poza arabskim , większość jeśli władała jakimś innym językiem , ogólnie był to francuski.

Zanim przejdę do opisania zwiedzonych miejsc w Fes, dodam kilka słów wstępu , by przybliżyć  byłą stolicę Maroka.

Fes to miasto założone w VIII w przez Mulaja Idrissa , jest czwartym co do wielkości miastem Maroka , uważane często z najbardziej arabskie z miast tego kraju.Miasto posiada dwie medyny: Fez- el Bali  oraz nowszą Fez -el Jedid  .Ta pierwsza , to  najstarsza i największa medyna na świecie , wpisana na listę Unesco w 1981r.

Rozpoczynam zwiedzanie od Fes -El Jedid czyli części , gdzie znajduje się Pałac Królewski -jedna z najwspanialszych świeckich budowli w tym kraju , niestety nie jest on udostępniony dla zwiedzających , nie można też robić zdjęć , więc jedynie pozostaje obejść się smakiem , z zewn widać jedynie bramę i niewiele więcej .Po obejrzeniu tego co się dało , spaceruje avenidą  Moulay Hassana w kierunku najsłynniejszej z bram prowadzących do Fes-el Bali-Bab Bou Jeloud , wejście do bramy poprzedzają mury obronne oraz duży plac .

Fes-mury obronne

Fes-mury obronne

 

Bab Bou Jeloud

Bab Bou Jeloud

Wejście wygląda ciekawie , na ulicy widać tłumy przechodniów , przekraczam bramę i poddaję się intuicji , zagłębiam się na własną rękę w głąb medyny , starając się jakoś nie stracić orientacji. Cześć  ścieżek w tym labiryncie ulic jest oznaczonych , więc przy odrobinie uwagi można dać sobie rady samemu , bez pomocy masy pseudo przewodników , którzy atakują z każdej strony , staje się to momentami bardzo męczące .

Z ciekawszych rzeczy jakie zwiedziłam w Fes na uwagę zasługuje:

-Meczet Al-Karawijjin, zbudowany w XI w przez  córkę pobożnego  kupca z Fesu ,Fatimę , do dziś jest to jeden z największych uniwersytetów islamu , wstęp jedynie dla wyznawców islamu .

Meczet Al-Karawijiin

Meczet Al-Karawijiin

-Medresa Bouinaia -szkoła koraniczna  zbudowana w XIV przez  marydzinickiego sułtana Abu Inana Farisa

 

Medresa Bou Inania

Medresa Bou Inania

-Medresa Attarine

 

Medresa Attarine

Medresa Attarine

– najpiękniejsza fontanna Fesu na placu Nejjarine

fontanna na placu Nejjarine

fontanna na placu Nejjarine

– Muzeum Nejjarine , gdzie przechowywane są przedmioty codziennego użytku ; kufry , krzesła , narzędzia , a także przedmioty kultu religijnego

Muzeum Nejjarine

Muzeum Nejjarine

-Plac  Seffarine , gdzie do dziś wiele przedmiotów użytkowych wyrabia się tradycyjnymi metodami , pracują tu garncarze jak i inni rzemieślnicy

Plac Seffarine

Plac Seffarine

-Meczet Andaluzyjski w dzielnicy Andaluzyjskiej , do które można łatwo dojśc z Fes-el Bali,  niestety wstęp do wnętrza dla niemuzułmanów nie jest możliwy

fragment Meczetu Andaluzyjskiego

fragment Meczetu Andaluzyjskiego

Poza tymi pięknymi zabytkami architektury  na pewno na wyróżnienie zasługują :

-Suki , choć szczerze byłam dość rozczarowana , spodziewałam się znaleźć więcej rękodzieła, jednak bez wątpienia można znaleźć ciekawe obuwie , torebki  , ceramikę , przyprawy  czy słynny olej arganowy

SAM_2187

suki Fes

Suki Fez

Suki Fes

– garbarnie , gdzie skóry są farbowane naturalnymi barwnikami , przy wejściu dostaje się listek mięty by zapach nie doskwierał tak mocno

garbarnia Fes

garbarnia Fes

Trafiłam także do warsztatu , gdzie z nici agawy( dotąd myślałam , iż jedynie wyrabia się z niej tekilę)  , po ufarbowaniu ich wytwarza się piękne kolorowe szale , tradycja ich wyrobu jest przekazywana z pokolenia na pokolenie .

w warsztacie wyrobu szali

w warsztacie wyrobu szali

Na koniec jeszcze widok na starą medynę Fes

widok na starą medynę Fes

widok na starą medynę Fes

Reasumując , Fes ma wiele do zaoferowania w zakresie zabytków architektury: piękne meczety , medresy  , jak i kilka innych atrakcji , które opisałam , zapewne nie jest to wszystko , jednak tyle udało mi się zobaczyć w ciągu póltora dnia , który to spędziłam w murach starego Fes. Nowy Fes widziałam jedynie zza okna autobusu , znacznie różni się od starej części , jest w miarę czysty i bardzo nowoczesny.W starej medynie panuje dość spory brud , nieład i ciężko się opędzić od naganiaczy , jednak na pewno warto zwiedzić tą starą medynę wpisaną na listę Unesco.

 

 

 

Informacje praktyczne;

-autobus z Chefchaouen do Fes – jest kilka dziennie , koszt 70 MAD ( 28 PLN)

-hotel Moulay Idriss -nocleg bez śniadania 80 MAD ( 32 PLN),  ciepły prysznic oddzielnie 10 MAD( 4 PLN)

-Medresa Bouinaia/Medresa Attarine  wstęp 10 MAD( 4 PLN)

-wstęp Muzeum Nejjarine 20 Mad ( 8 Pln)

Opublikowano MAROKO 2014 | Otagowano | Dodaj komentarz