Camino Inca – część I

Camino Inca zwana inaczej Inca Trail , było najważniejszą częścią mojej podróży. Wymagało to dużo wcześniejszej organizacji , w rezultacie trekking zarezerwowałam z 8 miesięcznym wyprzedzeniem.  W najbardziej popularnych miesiącach czyli , wówczas , gdy najmniej pada od maja do października  , trekking cieszy się ogromną popularnością i zezwolenia są wyprzedawane z dużym wyprzedzeniem. Na początek musiałam ustalić sobie datę która mniej więcej mi pasuje i dopasować do tego przelot , oraz wybrać agencję z którą wyruszę na szlak. Firm organizujących Camino Inca jest naprawdę sporo , ciężko więc się zdecydować , dużo czytałam w internecie  na temat kilku wybranych wstępnie firm , porównywałam programy , koszty . Ostatecznie wybór padł na Alpaca Expeditions , brałam pod uwagę również Llama Path czy Camping Tours . Pierwsze dwie organizują trekkingi w wersji angielskiej .  Wybór daty trekkingu padł na końcówkę sierpnia , gdyż nie powinno być aż tak zimno jak może być np. w czerwcu , a opady winny być znikome.

Wyczerpujące informacje o Camino Inca można znaleźć na stronie każdej z agencji .https://www.alpacaexpeditions.com/

Mimo , iż trekking odbyłam z Alpaca Expeditions i jestem w pełni zadowolonym klientem , pragnę również  polecić nowo powstałą firmę , prowadzoną właśnie przez mojego przewodnika  ( wówczas jeszcze z Alpaca ) Juana Carlosa Coronela  – https://trexperienceperu.com/  Jest to osoba bardzo zaangażowana w to co robi , cechująca się dużą znajomością kultury inkaskiej, potrafi sprawić ,że każdy będzie się czuł komfortowo podczas trekkingu.

Camino Inca jest jedną z możliwości dotarcia do ruin Machu Picchu , oprócz najprostszego sposobu dojazdu pociągiem z Cusco Poroy do Aguas Calientes , istnieje kilka trekkingów alternatywnych jak np. Lares Trek czy Salkantay  Trek . Każdy może wybrać coś dla siebie, oczywiście najbardziej obleganym jest klasyczny trekking Inca Trail  , który trwa 4 dni i 3 noce.  Obejmuje dystans 45 km z dwoma przełęczami 4200m i 4000m .  Istnieje również jego skrócona wersja 2 dni i 1 noc dla osób mniej aktywnych fizycznie lub ,tych  którzy po prostu mają mniej czasu. Klasyczny trekking kosztuje od 600 USD  wzwyż , są  zapewnione 3 posiłki dziennie , woda pitna  , często osobę do niesienia bagażu do 7kg , noclegi w namiotach oraz opiekę przewodnika.

Tak więc w grudniu 2017 zarezerwowałam swój trekking i wpłaciłam zaliczkę 200usd przez pay pal , która przepada w razie rezygnacji . Starałam się przygotować fizycznie do trekkingu , co udało mi się tylko w jakiejś części , gdyż ostatnie 2-3 miesiące przed podróżą trapiły mnie różne problemy zdrowotne , a ja byłam pełna obaw czy dam radę? Dobrze ze za namową bliskich postanowiłam spróbować mimo wątpliwości i była to bardzo dobra decyzja. Polecam jednak trenowanie w wchodzeniu pod górę i schodzeniu z góry , nawet wchodzenie po schodach w bloku wielopiętrowym  mogą służyć za trening.

By dotrzeć do Machu Picchu najpierw musimy dotrzeć do Cusco , które jest położone na wysokości 3400m . Wiele osób wybiera drogę lotniczą z Limy – najszybszą , jednak  wówczas często osoby te skarżą się na złe samopoczucie , przy tak nagłej zmianie wysokości  . Możemy wybrać się również autobusem z Limy , wtedy wysokość pokonujemy stopniowo , jednak podróż trwa prawie dobę.  W moim przypadku do Cusco dotarłam po 7h jazdy autobusem z Puno . Dwa dni przed datą rozpoczęcia trekkingu należało się stawić w agencji by wpłacić pozostałą część kwoty . Miałam trochę problemów ze zorganizowaniem od ręki większej gotówki , gdyż w bankomatach obowiązują limity – 200 USD czy 700  soli . Można także wybrać gotówkę bez prowizji w banku BFC , jednak tylko jeśli posiadacie wypukła kartę Visa. Siedziba banku jest przy jednej z ulic otaczających Plaza de Armas. Oprócz kwestii  formalnych , jest wysoce zalecane  przybycie do Cusco kilka dni wcześniej celem aklimatyzacji , trasa trekkingu w dużej większości przebiega na wysokości ponad 3000m , co wiąże się ze znacznie zmniejszoną zawartością tlenu , która może powodować bóle głowy , problemy z oddychaniem , kłopoty trawienne. W Cusco polecam picie naparów z liści koki , dla mnie było to wystarczające .

Kolejnym ważnym punktem jest spakowanie się na trekking , należy wziąć tylko najbardziej potrzebne rzeczy , gdyż to co nie zmieści się w torbie jaką otrzymujemy na swoje rzeczy , trzeba będzie nieść na własnych plecach . Ja akurat zdecydowałam się na dodatkowe 7kg , płatne 75 USD za cały trekking. Z uwagi na  niską wagę , obawiałam się dźwigania przez 4 dni i do tego na dużych wysokościach .

Co zabrać ;

-śpiwór +materac+kijki trekkingowe ( można wypożyczyć w agencji ). Kijki muszą mieć gumowe zakończenia-innych nie zezwalają.

-odzież termiczną +czapka+szalik +rękawice – noce są naprawdę chłodne.

-kurtka puchowa do spania na noc

-odzież typu goretex – spodnie i kurtka

-softshell

-polar ,kilka T-shirt , skarpety , bielizna

-wygodne buty trekkingowe , ja używałam marki Salomon z gortexem – spełniły moje oczekiwania

-sandały do chodzenia na kampingu

-latarka czołowa

-papier toaletowy +chusteczki  odświeżające ( użyłam chusteczek dla niemowląt jak to zalecali inni blogerzy)

-podstawowe kosmetyki

-apteczka w niej min leki przeciwbólowe , Diamox ( na chorobę wysokogórską- miałam , jednak nie musiałam korzystać) , leki na niestrawność , biegunkę , pastylki na gardło

-ręcznik szybkoschnący, Alpaca dostarcza jedynie mini ręczników do codziennej toalety

-zapasowe baterie do aparatu , latarki etc

-power bank- brak możliwości doładowania sprzętu elektronicznego w inny sposób.

-płaszcz przeciwdeszczowy- Alpaca dała również takie płaszcze , jednak moim zdaniem w razie silnego deszczu nie byłyby wystarczające , polecam więc zaopatrzyć się we własny.

-snaki typu orzechy , suszone owoce , batony energetyczne.

-krem przeciwsłoneczny +spray na komary( ten szczególnie przydatny w ostatnie dwa dni)

-pojemnik typu camel na wodę , jest wypełniany po każdym posiłku przegotowaną i ostudzoną wodą – min 2-3litry pojemności , ja nie dopijałam z reguły nawet 2 litrów- jednak ja ogólnie mało piję.

Nie możecie zapomnieć o ubezpieczeniu , tutaj należy również wziąć pod uwagę  by obejmowało ono akcję ratowniczą w tym użycie helikoptera – najlepiej na min 20tys eur . Ja skorzystałam z ubezpieczenia , które oferuje PZU wraz z Polskim Związkiem Alpinizmu -http://pza.org.pl/category/ubezpieczenia

Gł.  zalety tego ubezpieczenia  to ;

– działa w standardowej wersji aż do 6000m  , a w wersji rozszerzonej do 7600m .

-jest ważne przez rok

-działa prawie na całym świecie (poza Arktyką, Antarktydą i Grenlandią)

-obejmuje sporty ekstremalne

Tyle a propos przygotowań , a teraz przejdę do relacji z samego wydarzenia ;

Nadszedł w końcu wielki dzień 30.08.2018 , o 4h 20min do mojego hotelu przyjechała po mnie ekipa Alpaki , wraz już z innymi podróżnymi , tragarzami . Nasza grupa trekkingowa liczy 14 osób+2 przewodników +21 tragarzy +kucharz +pomocnik kucharza.

Większość osób jest z USA, w tym także grupa kolegów z Pakistanu tam mieszkających ,  jedna koleżanka z GB oraz włoska 4-osobowa rodzina . Grupa jest prowadzona po angielsku , więc czuję pewien dyskomfort  językowy z uwagi na brak praktyki ,choć wiedziałam o tym wcześniej . Grupa jest jednak bardzo miła i wieczorne posiłki przeciągają się w różne pogawędki. Wiekowo jest to przeważająco przedział 40+. Wszyscy bardzo sympatyczni .

Autobus zawozi nas do punktu początkowego  czyli na tzw. km 82 kolei , która jedzie do Aguas Calientes.  Po drodze tak potwornie trzęsie na końcowym odcinku , jako , iż droga była fatalna ,  po nieprzespanej nocy , żołądek odmawia posłuszeństwa , a ja zaczynam wątpić w siebie . Przede mną jeden z trudniejszych dni na szlaku , najtrudniejsze są pierwsze dwa dni , wówczas robimy też ponad połowę szlaku bo aż 30km z 45km . Bynajmniej tak ma rozplanowaną trasę Alpaca , są bowiem firmy , gdzie najtrudniejsze dni mają zaplanowane na dzień 2 i 3.  To powoduje ,że nie ma takiego ścisku na szlaku , mimo ,iż dziennie wchodzi na niego 500 osób ( łącznie z obsługą czyli tragarzami , przewodnikami ).

Jeszcze przed wejściem na szlak , ekipa Alpaca , szykują nam pożywne śniadanie , byłam pod wrażeniem jak szybko zorganizowali stoliki , ławki , posiłek , a potem wszystko pozbierali.  Trasa zaczyna się od sprawdzenia pozwoleń , które posiada nasz przewodnik oraz indywidualnie paszportu każdego z uczestników. Po przekroczeniu tego punktu , nie ma już drogi odwrotu musicie dojść do końca , choć w warunkach agencji ,była informacja , iż w skrajnych przypadkach pracownik Alpaca odprowadzi  turystę do najbliższego środka transportu /szpitala jeśli będzie to naprawdę konieczne.

nasza ekipa przed rozpoczęciem trekkingu przy wejściu na szlak

c.d.n

 

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii PERU 2018 i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s