Trekking w środku raju-cyrk Mafate( Reunion) część I

       Jak wiele podróży i ta została zainspirowana  materiałami  jakie znalazłam w internecie. Jakiś czas temu natknęłam się na relacje z podróży po Reunion  i zakochałam się w zdjęciach  z Mafate od pierwszego wejrzenia.Wydawały mi się takie niezwykłe , wręcz mało realne by rzeczywiście było tam tam pięknie.

Cała  moja podróż  obejmowała Mauritius i Reunion. Na tej drugiej wyspie celem był trekking w wulkaniczym cyrku Mafate.

Zacznę od kilku  praktycznych informacji;

1 Jak dotrzeć : na Reunion można przylecieć np z Air France / Air Mauritius przez Paryż  lub także z pobliskiego Mauritiusa linią Air Mauritius.

2.Reunion jest terytorium zamorskim Francji , więc nie ma obowiązku wizy a walutą obowiązującą jest Euro.

3 Reunion ma dwa lotniska- Saint Dennis oraz Saint Pierre , na przeciwległym krańcu wyspy. Ja docieram na lotnisko Saint Dennis – z lotniska do centrum miasta można dojechać komunikacją miejską- linia T- podróż trwa 10 minut i kosztuje 5 eur.

4. Transport publiczny na Reunion jest wykonywany przez kilka niezależnych firm przewozowych ,co powoduje konieczność przesiadek. Najdłuższą linią autobusową jest linia z lotniska Saint Dennis na lotnisko Saint Pierre. Poniżej możecie znaleźć rozkłady jazdy ;

http://www.allonslareunion.com/en/reunion-vehicules/bus-networks.html

5. Reunion jest bardziej kierunkiem dla amatorów pieszych wędrówek niż dla plażowiczów. Plaż nie ma tu za wiele i często bywają zamknięte z uwagi na zagrożenie rekinami.

6.Wg mnie najpiękniejszą częścią wyspy są tzw cyrki wulkaniczne( głębokie kotliny , otoczone wysokimi górami)  -jest ich 3: Mafate-najtrudniej dostępny, Cilaos oraz Salazie-najbardziej zielony.Na pewno godnym uwagi jest też wulkan Piton de la Fournaise , jednak na to już mi nie starczyło czasu .

7 Kiedy jechać? na trekking najlepiej od maja do października , od listopada do kwietnia na Reunion przypada pora cyklonów

Jako , iż lubię wyzwania, za cel obrałam sobie cyrk Mafate , 5 dniowy trekking po niemal bezludnych ścieżkach o dużych przewyższeniach terenu , nocując w skromnych schroniskach , w jednym z nich nie było nawet ciepłej wody.

Do cyrku Mafate w sumie są 4 wejścia: od strony  Cilaos , Le Maido ,Dos d’Ane oraz Grand Ilet. Moja wędrówka zaczęła się od Grand Ilet/Beliere. Tutaj docieram z Saint Dennis z przesiadką w Saint Andres. Z Saint Andres jeździ tylko jedna linia do Grand Ilet i połączeń nie ma wiele , a w niedzielę są już znikome , co trzeba wziąć pod uwagę przy planowaniu trekkingu. W Grand Ilet mogę szczerze polecić zakwaterowanie L´Escale Rando , bardzo sympatyczni właściciele , posiadają także  restauracje .

W planowaniu trasy bardzo pomogła mi ta strona- można tu w miarę dokładnie wyliczyć odległości i czas potrzebny do przejścia szlaku.

https://www.randopitons.re/randonnees/cirques-distances#mafate

W praktyce jednak okazało się ,że trasy są dłuższe i trzeba na nie poświęcić więcej czasu , dobrze , więc ,że miałam zapas.

Schroniska rezerwowałam z wyprzedzeniem na stronie :

http://book.reunion.fr/fr/hebergements?flashview=invalidsearchcfg&filter=g=67986;c=18048

Dzień pierwszy -odcinek Beliere-Aurore 

Moją wędrówkę rozpoczynam od szlaku Beliere  do Aurore przez Sentier Scout, gdzie mam spędzić pierwszą noc .Jest dostępny także alternatywny szlak Beliere do Aurore przez  Sentier Augustave. Z opowiadań na miejscu słyszałam , iż ten drugi jest ładniejszy , choć bardziej wymagający. Tuż przed wejściem na szlak Sentier Scout  z głównej drogi prezentuje mi się taki oto widoczek:

widok na cyrk Mafate

Wg mapy szlak do Aurore liczy 8,7km i powinien zająć koło 230 min. Mi oczywiście zajął więcej czasu 4h 30 min , a także moja aplikacja do liczenia kilometrów naliczyła ich więcej niż wskazuje mapa .

Pierwszego dnia pogoda dopisuje , jest słonecznie i ciepło , cieszę się ,że nie wzięłam grubej kurtki , bo  poza ostatnim dniem była zbędna( choć dałam radę  i bez niej).

          Początkowo szlak schodzi mocno w dół , schodzę  z 1600m na 800m , choć bywają też  jakieś niewielkie wejścia pod górę. Jedno z takich wejść , mimo ,że technicznie nie było trudne, mogło trochę ściąć krew w żyłach. W pewnym momencie idę bowiem wierzchołkiem góry , mając przepaść na kilkadziesiąt metrów po obu stronach wąskiej ścieżki a po drodze jeszcze są momentami duże kamienie.

na szlaku Beliere-Aurore przez Sentier Scout

na szlaku Beliere-Aurore przez Sentier Scout

Z wierzchołka góry za to rozpościera się piękny widok na okolicę , jestem zafascynowana .

na szlaku Beliere-Aurore przez Sentier Scout

Następnie  znów jest tylko zejście w dół , aż do samej wioski Ilet a Malheur.

na szlaku Beliere-Aurore przez Sentier Scout

Zanim jednak dochodzę do pierwszej wioski , mijam rozwidlenie szlaków w punkcie La Plaque , można było stąd ruszyć w kierunku  wioski  Grand Place.

na szlaku Beliere-Aurore przez Sentier Scout

Przed samym wejściem do wioski i w samej wiosce widać dużo ozdobnych krzewów np znana u nas gwiazda Betlejemska .

przed zejściem do Ilet a Malheur

W Ilet a Malheur widać kilka schronisk , jednak nie ma tłumu turystów , do tego momentu spotkałam tylko 3 osoby za ponad  3h marszu , w pewnym momencie miałam nawet obawy,że się zgubiłam . Przechodzę wioskę i podążam w kierunku Aurore , zanim jednak dojdę do celu jaki mam na dzień dzisiejszy , czeka mnie dość długie wejście pod górę . Istnieje  także droga na skróty , jednak podejście jest jeszcze bardziej strome , więc odpuszczam.

Aurore jest położone na wysokości 950m  , śpię w schronisku BOYER Georget – jest tłoczno , koło 12 osób. Pokój dwuosoowy kosztuje 40 eur , miejsce w dormitorium bodajże 18 eur. Obiadokolacja jest serwowana o 19h , jak w większości miejsc i kosztuje zwykle 20-25 eur , śniadania 6 eur. Śniadania w przeciwieństwie do kolacji , są  bardzo skromne -bagietka , dżem i kawa/herbata, w schronisku jest także sklepik , więc można dokupić sobie coś na drogę , są to gł produkty w puszkach: ciastka , woda. Woda 1,65 litra kosztuje 3 euro , z tego co mówili mieszkańcy nie jest wskazane picie wody ze strumienia-gdyż jest ryzyko zanieczyszczeń , zarówno przez zwierzęta , jak też gospodarstwa domowe(ścieki)

Standard zakwaterowania pozostawia  trochę do życzenia , ale jest ciepła woda i dobre jedzenie , jest także opcja jedzenia w wersji wegetariańskiej z czego korzystam . Podczas korzystania z prysznica ,nagle pod lampą widzę wielkiego czarnego pająka , wybiegłam z krzykiem owinięta tylko ręcznikiem , przy wejściu do jednego z dormitoriów również wisi duży czarny pająk , niestety mam arachnofobię , a spotkania z pająkami jeszcze przede mną w dalszej części wędrówki.

schronisko w Aurore

Niedaleko od schroniska jest lądowisko dla helikoptera , który dostarcza żywność do wioski, z tego miejsca jest bardzo ładny widok , który mi przypomina Machu Picchu .

Aurore-widok z lądowiska dla helikoptera

Aurore-widok z lądowiska dla helikoptera

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii REUNION 2017 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s