Wschód słońca nad wulkanem Bromo

Bromo -jeden z najbardziej znanych wulkanów Indonezji , w porównaniu do wielu innych bardzo łatwy do zdobycia , a zarazem oferujący piękne widoki o wschodzie słońca. Nie wszyscy jednak mają szczęście trafić na bezchmurne niemal niebo o świcie-nam się udało. Ogólnie większość trafia na Bromo z punktu wyjściowego-Yogyakarta bądź Surabaya , część robi to z wycieczką zorganizowaną-tych sporo jest z Yogya, a część na własną rękę jak my . Nasza  podróż – tym razem podróżowałam z najmłodszą siostrą , zaczyna się w Yakarcie- skąd udajemy się samolotem do Surabaya( linie Air Asia).Lecimy wczesnym samolotem o  6.45 , gdyż do Probolingo trzeba się dostać przed 13h a im szybciej tym lepiej, potem szanse na dalszy transport maleją znacznie i cena także rośnie!

Naprzeciw terminala łapiemy bus z firmy Damri Bus na gł terminal autobusowy w Surabaya -Purabaya. Z pomocą uprzejmego Indonezyjczyka , który jechał z nami z lotniska, szybko znajdujemy kolejny bus do Probolinggo.  Jest to miasteczko opanowane przez ” mafię” transportową , to tutaj jest największa łapanka na turystów , którzy na własny rachunek usiłują dostać się na Bromo . W trakcie jazdy – już w samym Probolinggo, kierowca autobusu chce nas wysadzić jakiś kawałek  przed dworcem przy jednej z agencji organizującej wyjazdy na Bromo – gdzie stawka za osobę tylko za przejazd do Cemoro Lawang( punktu końcowego) wynosi 70.000IDR. Nie dajemy za wygraną , dużo czytałam przed wyjazdem o tym jak się dostać na Bromo i nie dać się oszukać . Dojeżdzamy na gł terminal autobusowy koło 12.30h , tam chodzę i pytam o bus na Bromo , widzę nawet okienko , które organizuje te wyjazdy  , jednak nieufność zwycięża i wychodzę na zewn terminalu szukać tego małego busika ,gdyż w necie własnie takie instrukcje wyczytałam. Wychodzę i nic nie widzę , w końcu idę w lewo od dworca ( jakieś 150m)  i tam owszem stoi kilka mocno rozklekotanych busów , jednak zero turystów , więc mam wątpliwości czy to na pewno to? Wracam więc do tego okienka – Agencja TOTO  -na dworcu i tam potwierdzają mi że są to niebieskie bądź zielone busiki i to one jadą do miejscowości przy Bromo.

busik na Bromo

busik na Bromo

Wówczas już obie czekamy przy busach czekając czy pojawią się jacyś turyści – po kilku minutach zjawia się para  , potem za dłuższą chwilę , większa grupka. Po ostrych negocjacjach udało sie ustalić cenę za osobę , choć zostawało wg kierowcy jedno wolne miejsce i chcieli kazać nam czekać na jeszcze jedną osobę , choć i tak byliśmy ściśnięci jak śledzie w puszcze , mimo ze bagaże zostały zapakowane na dach .Jest nas w sumie 12 osób, ponoć cena przy pełnym busie czyli 13 osobach wynosi 35.000 IDR za osobę , my płacimy ciut więcej byle już ruszać i nie czekać na tą kolejną osobę. Bus jest takim złomem ( choć na zdjęciu nie wygląda tak fatalnie) , że w Europie nigdzie by go do ruchu nie dopuścili , oczywiście zero klimy , jedynie okna się lekko uchylały. Gdy w trasie wjeżdżał pod górę miałam wrażenie , że zaraz stanie i dalej nie ruszy, ledwo sobie radził. Dobrze ,że miałyśmy do przebycia tylko 40km ,bo w takich warunkach nie dałoby rady przejechać dłuższego odcinka. W miarę jak wyjechaliśmy z Probolinggo droga pięła się ku górze , jednocześnie się ochładzało , co w tej sytuacji było ulgą. Gdy w końcu docieramy do Cemoro Lawang koło15h, znów są przepychanki z kierowcą , bo chce nas zostawić na początku miasteczka , więc jakieś 4km od Bromo .Dobrą techniką było tu niezapłacenie kierowcy z góry , bo tylko ten fakt przekonał go ,że wszyscy chcemy dojechać wyżej i bliżej wulkanu szukać zakwaterowania, ostatecznie się udało i wysadza nas przy Hostelu Lava . My z powodu nadmiaru bagażu i zmęczenia od razu wchodzimy do tego hostelu i nie idziemy szukać nigdzie dalej , jeśli cena i warunki będą satysfakcjonujące nas. 

Zakwaterowanie to forma połączonych mini domków kampingowych , te niżej położone są zawilgocone , w końcu bierzemy bardziej widny i mniej wilgotny i przynajmniej mamy już załatwiony temat noclegu. W hostelu tym także jest restauracja co jest dużym plusem bo w okolicy mimo że niby są jakieś tzw warungi( bary lokalne) to w większości nie widać tam żadnego ruchu bądź są zamknięte , warto więc wziąć zakwaterowanie z możliwością wyżywienia. Z tego co czytałam wcześniej w temacie  hosteli w tej mieścinie , ceny są nieadekwatne do jakości , więc trafiło nam się całkiem przyzwoicie , bo nieraz warunki są niemal spartańskie. Mamy   chłodno , ale da się przeżyć, temperatura w nocy spada bowiem do 8-10 stopni , w dzień dochodzi do 20 -23stopni , wynika to stąd ,że miasteczko leży na wysokości 2217 m.

Jeszcze tego samego wieczoru wyruszamy na rekonesans okolicy , a przede wszystkim na rozeznanie ścieżki na Bromo , tak by uniknąć zapłaty wstępu .  Jeśli podążymy gł drogą w górę przy której jest usytuowany hostel Lava , dojdziemy do szlabanu , gdzie należy płacić wstęp za wejście , widząc nas w okolicy strażnik już reklamował zapłatę , jednak powiedziałyśmy ,że dziś nie wchodzimy. Wstęp ten wynosi między 207.5000 a 317.500 IDR zależnie od dnia tygodnia , więc jak na ten kraj nie jest to mała kwota.

cennik wstępu na Bromo

cennik wstępu na Bromo

Jednak my od początku wiemy ,że mamy zrobić tak by nie płacić , bowiem pieniądze z tych opłat niestety nie wiążą się z żadnymi inwestycjami  czy dbaniem o środowisko naturalne. Dziś musimy się zadowolić widokiem z tej okolicy, niestety Bromo jest otulone masą pyłu i niewiele widać , dziś także w pobliżu szlabanu jest informacja , iż jest zakaz zbliżania bliżej niż 1km do wulkanu.

po lewej ledwo widoczny Bromo

po lewej ledwo widoczny Bromo

Okazało się ,że ścieżka wiodąca do samodzielnego odkrywania wulkanu – to boczna droga od głównej tuż przy hostelu Lava , pnącą się do góry. Owszem w hostelu można było także załatwić sobie dodatkowo płatną wycieczkę jeepem pod sam wulkan w grupie i zrobić cały tur o wiele szybciej pośród masy tłumów.  Co to by była  jednak dla nas za atrakcja? zwłaszcza ja lubię przygody i wycieczki w nieznane! Udając się boczną ulicą naprzeciw hostelu , dochodzimy do hostelu Indah , który  wygląda całkiem dobrze , jest też przy nim opisywana w internecie dziura w płocie , którą można zejść ostro w dół w morze wulkanicznego piachu . My jednak idziemy dalej , musimy rozeznać punkty widokowego skąd będzie można obejrzeć wschód słońca kolejnego dnia. Po przejściu kolejnego odcinka-droga zmienia się w szturową,  wiedzie pośród pól  kapusty i cebuli .Przy jednym z takich pól , mimo, że ponownie jak przy hostelu Indah pisze ONLY LOCALS , jest kolejne zejście w dół , skąd po obserwacji wschodu słońca z punktu widokowego , można wyruszyć w kierunku wulkanu , nie płacąc nic za wstęp. Czy w ogóle ktoś płaci ten wstęp? chyba jacyś frajerzy…

to przy jednym z takich pól jest zejście w kierunku Bromo

to przy jednym z takich pól jest zejście w kierunku Bromo

Do pierwszego punktu widokowego z hostelu jest koło  3, 5 km i tam docieramy pierwszego dnia po południu , przecierając szlak na kolejny dzień, następnie można kontynuować wchodzenie pod górę , gdzie są kolejne punkty widokowe , im wyżej tym lepsze widoki ,do najwyższego punktu widokowego jest koło 1,5 km od punktu nr 1 .

W końcu nadchodzi dzień zero , wstajemy o 3 rano zmarznięte i zaspane , jednak perspektywa Bromo szybko wybudza nas z letargu, ubieramy się ciepło , także czapki oraz zabieramy latarki czołowe , bowiem przy drodze szturowej nie ma żadnego oświetlenia i warto je mieć ze sobą. Ku mojemu zdziwieniu niemal nie ma ruchu na tej trasie , może większość jest tak wygodna i jedzie jeepem na punkty widokowe a potem na wulkan? Na zewnątrz na szczęście nie jest aż tak strasznie zimno-jakieś 10 stopni. Do pierwszego punktu widokowego docieramy koło 4.30 , jest tam kilka osób, jako ,że mamy trochę czasu Kinga proponuje byśmy podeszły wyżej , tak zrobiłyśmy i było warto, a zajęło nam to tylko dodatkowe  15 minut . Spektakl rozpoczyna się o 5 rano. Najpierw widać czerwoną łunę naprzeciwko Bromo , zanim wzejdzie słońce widać morze mgły okalające Bromo . Bardzo zjawiskowo to wygląda , podziwiamy widoki do 6 rano. Jest zachwycająco pięknie, zresztą sami zobaczcie.

Bromo przed wschodem słońca

Bromo przed wschodem słońca

Bromo-przed wschodem słońca

Bromo-przed wschodem słońca

wschód słońca naprzeciw Bromo

wschód słońca naprzeciw Bromo

Bromo o wschodzie słońca

Bromo o wschodzie słońca

Bromo o wschodzie słońca

Bromo o wschodzie słońca

Bromo o wschodzie słonca

Bromo o wschodzie słonca

mgła w okolicy wulkanu

mgła w okolicy wulkanu

Gdy już napatrzyłyśmy się na to całe piękno, nadszedł czas zejścia w dół , w kierunku morza piasku wulkanicznego , a następnie wejście na sam wulkan i  zajrzenie do jego wnętrza .

Po drodze mijamy zwykłych ludzi pracujących w polu .

praca w polu

praca w polu

Początkowo po zejściu w dół mgła jest tak gęsta ,że nie widać nic na 10 metrów, na szczęście stopniowo się przerzedza i już nie musimy iść na ślepo w kierunku Bromo .

w drodze na Bromo

w drodze na Bromo

Im bliżej wulkanu tym większe zamieszanie, jeżdżące jeepy i zostawiająca za sobą tumany kurzu , mężczyźni na koniach oferujący podjazd na wulkan dla bardziej  leniwych turystów , na szczęście nikt nie pyta nas o bilet wstępu. U stóp wulkanu jest także świątynia hinduistyczna , jednak nie widać tam żadnych wiernych.

świątynia hinduistyczna u stóp Bromo

świątynia hinduistyczna u stóp Bromo

Dochodząc do stóp wulkanu , mamy schody kamienne , dość strome , po jednej stronie ludzie wchodzą , po drugiej schodzą bowiem jest tu dość ślisko

schody na Bromo

schody na Bromo

w

w „paszczy” bromo

widok z Bromo

widok z Bromo

p1000359

widok z Bromo

widok z dołu na Bromo

widok z dołu na Bromo

Po podziwianiu widoków  wnętrza wulkanu jak i tego  co widać z jego wierzchołka wracamy do hostelu , tym razem wracamy przez dziurę w płocie przy hostelu Indah , bo tak jest najbliżej. Po drodze do hostelu , widzimy ,że stoi na zakręcie już bus zapełniony trusytami w kierunku Probolinggo- jest 9 rano , my jeszcze chcemy się załapać na śniadanie w hostelu po wyczerpującym poranku i pozbyć się tumanów kurzu jaki mamy na sobie-przeszłyśmy w sumie  koło 11km piechotą . Śniadanie ku naszej radości  jest pyszne i obfite , następnie już zbieramy się z hostelu koło 10.3o i okazuje się ,że opcja transportu dalej nie rysuje się różowo. Na przystanku skąd odjeżdża bus czekają jedynie 2 Niemki , kierowca chce 450.000 IDR za cały bus , co jest dla nas stanowczo za dużo . Niemki wpadły na pomysł iż może uda się by właściciel hostelu , gdzie spały  zawiózł je  za podobną cenę , my chciałyśmy się przyłączyć partycypując w kosztach , jednak mafia busowa nas wyśledziła i groziła właścicielowi hostelu ,jeśli nas zawiezie , bowiem to oni tylko mają monopol na te przewozy. Ostatecznie  Niemki jako , iż im się spieszy płacą trochę więcej od nas a my korzystamy na sytuacji i udajemy się do Probolinggo z nimi , a stamtąd znów do Surabya, by kolejnego dnia pociągiem ruszyć do Yogyakarty.

Informacje praktyczne:

przelicznik 1USD=13.000 IDR

Damri Bus -lotnisko Surabaya Juanda do Surabaya Terminal Purabaya=cena 20.000 IDR osoba ( jedzie 20-30 minut)

Surabaya-Probolinggo – bus z klimą , jedzie 3h, koszt 30.000 IDR osoba

bus z Probolinggo do Cemoro Lewang -37.500IDR osoba ( tam) , z powrotem niestety drożej

zakwaterowanie pokój deluxe 2 osobowy ze śniadaniem 425.000IDR

restauracja w hostelu, pierś z kurczaka z ryżem i warzywami 43.000IDR, naleśnik z owocami i czekoladą 23.000IDR, były też tańsze dania obiadowe 23.000-28.000 IDR

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii INDONEZJA 2016 i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s