Chefchaouen – wszechobecny błękit

Moim pierwszym celem w Maroku jest niebieskie miasteczko Chefchaouen , niewielka miejscowość oddalona koło 110km od morskiego portu Tanger.

Po opuszczeniu promu udaję się od razu na dworzec  zwany Gare Routiere  w Tanger , piechotą to jakieś 30 min , droga jest w miarę prosta. Wychodząc z portu trzeba skręcić w lewo na ulicę Mohamed V, następnie w prawo – będzie drogowskaz do Gare Routiere .

W drodze na dworzec rozglądam się za punktami wymiany walut , nie mam bowiem przy sobie  dirhamów, a jedynie eur i dolary , wszystko zamknięte , to samo kolejnego dnia , więc w soboty czy niedzielę można liczyć tylko na bankomaty

O  12h mam autobus do Chefchaouen , bilet zakupiłam wcześniej przez stronę internetową CTM i była to dobra decyzja , gdyż w tej relacji jeździ , tylko jeden autobus dziennie . Z tego co widziałam na tej trasie jeżdżą jeszcze jacyś inni operatorzy , jednak bilety trzeba już kupować na miejscu.Tu po raz pierwszy spotykam się z praktyką dodatkowej opłaty za bagaż umieszczany w bagażniku -5 drh , więc warto mieć przygotowane drobne na tą okazje.

Autobus jedzie 3h do celu , mijając malownicze krajobrazy gór Rif z  dłuższym postojem w Tetuanie. Gdy dojeżdżam do miasteczka , okazuje się , iż dworzec jest bardzo daleko od centrum i trzeba wziąć taksówkę , zanim jednak to zrobię kupuję bilet na kolejny dzień do Fesu , większość miejsc jest już zarezerwowana , zostaje mi opcja wyjazdu o 8.30 rano .

Taxi biorę z jakąs niemiecką parą do centrum i przez jakiś czas wspólnie się rozglądamy się za pokojem , oni dość szybko znajdują  hotel Pension la Castellana , jest on w cichym i spokojnym załuku blisko głównego placu  i wygląda na bardzo przyjemny  , jednak ja szukam dalej , jakiejś tańszej opcji . Trochę krążę , aż decyduje się na Hamra Hotel. Dostałam malutki pokój na samej górze hotelu , łazienka oczywiście na zewn.

Po zostawieniu walizki oczywiście udaję się na zwiedzanie miasteczka , stara jego część to liczna ilość wąskich uliczek z pomalowanymi na niebiesko domami , ślicznie to wygląda , tu czuję spokój i czerpię radość z wrażeń estetycznych , jakie daje mi wszechogarniająca niebieść. Jeśli chcesz odpocząć od zgiełku , naganiaczy to Chefchaouen się do tego znakomicie nadaje. Uliczek jest sporo , jednak przy odrobinie uwagi można się nie zgubić .

Nie ma jednej teorii wyjaśniającej pochodzenie niebieskiego koloru. Mówi się, że jego pomysłodawcami byli tamtejsi Żydzi, którzy to uciekli z Hiszpanii przed prześladowaniami, dla nich niebieski   przypominał niebo i raj. Inna teoria mówi o tym, że kolor niebieski odstrasza komary. Nie wiadomo jednak która z teorii jest słuszna.

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

na uliczkach starej części Chefchauen

Oprócz plątania się w labiryncie uliczek , można zwiedzić Museum Kasbah , które stoi w centralnym miejscu starej medyny , tuż przy głównym placu , obok meczetu . W sumie sam obiekt wewnątrz nie ma za wiele do zaoferowania , zaniedbany ogród na dziedzińcu , ciekawe jest natomiast wejście na wieże skąd można podziwiać panoramę starej części miasteczka. Przy wejściu na wieże jest też izba , którą dawniej używano jako więzienie .

Museum Kasbah

Museum Kasbah

widok na miasteczko z wieży Museum Kasbah

widok na miasteczko z wieży Museum Kasbah

Po zwiedzeniu większości starej medyny , nadszedł czas na degustacje marokańskiej kuchni, która nie ukrywam wzbudzała moje zainteresowanie. Na placu , gdzie znajduje się Muzeum Kasbah jest sporo różnych restauracyjek , wybieram jedną z nich i zamawiam mój pierwszy kuskus z kurczakiem , do tego oczywiście herbatę miętową. Pierwsze wrażenia smakowe bardzo pozytywne , jedzenie pachnie cynamonem , coś dla mnie .

kuskus z kurczakiem i warzywami +herbatka miętowa

kuskus z kurczakiem i warzywami +herbatka miętowa

Po posiłku oczywiście kontynuję mój spacer ulicami miasteczka , chcąc uchwycić jego urok  o zmroku, światło jakie rzucają uliczne latarnie , bardzo ładnie podkreśla urok tego miejsca, zresztą zobaczcie sami , kilka fotek poniżej

Chefchauen nocą

Chefchauen nocą

Chefchauen nocą

Chefchauen nocą

To miejsce jest jednym z tych , które najbardziej mi się podobały w Maroko , nie przereklamowany Fes czy tłoczny i egzotyczny Marrakesz , ale właśnie to zagubione w górach Rif niebieskie miasteczko , myślę , że zdecydowanie warto go ująć na liście top miejsc do odwiedzenia  w  tym  kraju. Gorąco polecam!

Informacje praktyczne

-autobus Tanger-Chefchaouen- 45 MAD  ( 18Pln)

-hotel Hamra – pokój jednoosobowy 80MAD( 32 PLN)

-hostel Pension Castellana -pokój dwuosobowy  150  MAD ( 60 Pln)

-wstęp do Kasbah Muzeum 10 MAD( 4PLN)

-kuskus z kurczakiem i warzywami 40 MAD( 16 Pln)

– herbata miętowa w większości miejsc 10 MAD ( 4 PLN)

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii MAROKO 2014 i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s