Z Negombo na safari w Parku Yala

Moim pierwszym celem na Sri Lance jest Katargama – Tissa, gdzie to udam się na safari w Parku Yala. Nie rezerwowałam nic wcześniej , gdyż z tego co udało mi się wyczytać na necie,  negocjując na miejscu można uzyskać dużo lepszą cenę. Zanim jednak dotrę na południe wyspy , muszę się dostać z Kuala Lumpur do stolicy Sri Lanki , a okoliczne Negombo będzie tu moją stacją przejściową . Mój lot  do Colombo  wylatuje o 09.50 , jednak postanawiam być z większym wyprzedzeniem na lotnisku , jako ,iż check in zaczyna się 3 h wcześniej . Zjawiam się na lotnisku tuż przed 8h. Tu  czeka mnie już  niespodzianka , loty Air Asia są odprawiane zbiorczo , tj nie ma konkretnego okienka do konkretnego lotu , ale jest koło 10 okienek na wiele lotów.W praktyce oznacza to ogromne kolejki i moje przerażenie , iż nie zdążę się odprawić rośnie. Ostatecznie pytam kogoś z obsługi lotniska co będzie w wypadku , gdy nie zdążę się odprawić , dostaję pokrzepiające info , iż w momencie , gdy na mój lot będzie tzw „ last call” mam prawo odprawić się w expresowym okienku. W praktyce przejście do odprawy expresowej nastąpiło  szybciej niż myślałam, więc nie muszę stać zbyt długo w tasiemcowej kolejce. Nowy terminal KLIA2 , z którego od niedawna operuje Air Asia jest naprawdę duży  i przejście między kolejnymi punktami zajmuje dość dużo czasu. Terminal KLIA2 jest połączony tą samą szybką kolejką co KLIA , jedynie KLIA2 jest drugim końcowym przystankiem na trasie. Lot do Colombo trwał koło 3 h , na miejscu z kolei przestawiamy zegarki 2,5h do tyłu w stosunku do czasu malezyjskiego. W związku z tym  na Sri Lance ląduję 10.30 czasu lokalnego .Na lotnisku wyciągam od razu 20.000LKR , moją aliorową karta w Usd , co znacznie zmniejsza koszty transakcji , mam bowiem tylko jedno przewalutowanie. Wychodzą na zewn lotniska i rozglądam się za autobusem ,jednak nie widzę żadnego przystanku.Ostatecznie decyduję się na tuk tuk  , który to zawozi mnie na najbliższy terminal autobusowy w Katanayuke. Kierowca tuk tuka za wszelką cenę chciał mnie zawieźć aż do Negombo za 900LKR , po moich stanowczych odmowach obniżył cenę do 600LKR , jednak mimo to nie udaje mu się mnie namówić .. Alternatywą dla osób bez walizki tj np. z plecakiem jest po wyjściu z lotniska skręcić w prawo i iść koło 1-1,5km aż do  dużego ronda i tam skręcić w lewo i tuż za rogiem znajduje się właśnie stacja autobusów.

dworzec autobusowy Katanuyake

dworzec autobusowy Katanuyake

we wnętrzu lokalnego autobusu

we wnętrzu lokalnego autobusu

Wysiadam na dworcu Katanauyake,   tam po przepytaniu sporej listy osób wsiadam do autobusu nr 240 z napisem Airport-Negombo.Podróż do Negombo trwa koło 25 min.Po raz kolejny nie opuszcza mnie dobry los , po drodze do centrum miasteczka dostrzegam , iż autobus wjeżdża w MainRoad czyli ulice na której znajduje się mój hotel Modern City INN , wysiadam na pierwszym przystanku tej ulicy i maszeruję jakieś niecałe 10 min i oto trafiam do mojego hotelu, zmęczona , ale i szczęśliwa , iż po raz kolejny los mi sprzyja i oszczędza długiego maszerowania z walizką w tym upale.

najpopularniejszy środek lokomocji na Sri Lance -tuk tuk

najpopularniejszy środek lokomocji na Sri Lance -tuk tuk

Mój Hostel Modernn City Inn jest przytulny i gospodarz tego miejsca bardzo miły i pomocny i co ważne dobrze mówi po angielsku.Okazuje się ku mojemu zdzwieniu , iż jest katolikiem i nie tak dawno gościł u siebie polskiego księdza. Pokój jest przestronny i ma własną moskitierę , dotąd w żadnym miejscu nie było jej , miałam swoją ale sporo mniejszą i też nie zawsze było do czego ją przypiąć .Hostel ma też dobre wifi , co dla mnie jest istotne , bowiem , jest to moja jedyna forma kontaktu ze światem i przekazania info , że jestem cała i zdrowa .Po konsultacji z właścicielem  hostelu , okazuje się , że plaża nie jest daleko , wyruszam więc pieszo .Najpierw docieram do niezbyt przekonującego jej zakątka , gdzie są pozostałości tzw fawelli , jest też targ rybny .

suszone ryby sprzedawane na targu

suszone ryby sprzedawane na targu

Czując się nie do końca pewnie w tej okolicy , wracam trochę w stronę miasteczka , by znaleźć jakieś czystsze i bezpieczniejsze zejście na plaży. Jak widać mój pieszy spacer wzbudza zdziwienie wśród mieszkańców , często słyszę różne nawoływania mężczyzn na motorach , raz jest to zwykłe „ Hello” , na które ogólnie odpowiadam grzecznościowo , ale czasem zdarzają się bardziej odważne teksty, z tym np. nie miałam w ogóle do czynienia w Malezji.

spacerując po Negombo

spacerując po Negombo

Poza tym wciąż jestem atakowana przez tuk-tuki i każdemu odpowiadam to samo” No thank you , I am just walking”  . Podczas mojego spaceru dochodzę do katolickiego kościoła ,jednak po wcześniejszym zetknięciu z katolikiem w moim hostelu , nie jestem już , aż tak mocno zdziwiona. Wchodzę do środka , kościół jest raczej skromny , ale zawsze to ciekawostka w dalekiej Azji .

kościół katolicki w Negombo

kościół katolicki w Negombo

Po dłuższym marszu docieram do dzielnicy , gdzie mieści się kilka hosteli i plaża jest bardziej” turystyczna” , choć, mimo to mogę mieć zastrzeżenia co do jej czystości , w jednym miejscu widzę zdechłego szczura, w innym zużytą strzykawkę .Mimo , to nie zrażam się i wchodzę na plażę , morze tu jest dość wzburzone , podoba mi się. Po krótkim spacerze po piasku docieram do miejsca , które wygląda na nadające się do spożycia posiłku.

plaża Negombo

plaża Negombo

Większość miejsc jakie widziałam do tej pory w Negombo , raczej zmusiłyby mnie do pozostania bez posiłku w dniu dzisiejszym niż do konsumpcji, no ale tu sytuacja wygląda zachęcająco .Bar jest tuż przy plaży zadaszony z 3 stron i ma też własny hostel.Widzę jakieś dwa stoliki zajęte , jeden przez obcokrajowców , więc wstępnie dobry znak.Zamawiam ryż z warzywami i dostaję kilka różnych talerzy  , tu najadłaby się przynajmniej jedna więcej a może i dwie osoby dodatkowo. Wszystko jest pyszne , niestety nie zjadam nawet połowy.

curry z warzywami

curry z warzywami

Po posiłku zostaję chwilę na plaży , jest jakieś 2h do zachodu słońca, jednak nie ryzykuje by czekać do zachodu , przez moment podziwiam ładne widoki i morze i wracam do mojego hostelu.

zachód słońca Negombo

zachód słońca Negombo

Następnego dnia znów  wczesna pobudka i przed 8h już czekam na przystanku autobusowym w nadziei złapania autobusu do Katanauyake , po  15 min pojawia się w końcu autobus nr 240 i wsiadam z ulgą , znów czuję na sobie dziwne spojrzenia mieszkańców , chyba turyści ogólnie nie jeżdżą publicznym transportem  , cóż dla mnie to ciekawe przeżycie i też okazja zaoszczędzenia trochę grosza. Kiedy podróżuje się w pojedynkę niestety wszystko jest sporo droższe , więc trzeba szukać oszczędności.Na tak krótkiej trasie – 30 min jazdy nie odczuwam większego dyskomfortu . Z Katanauyake już biorę tuk-tuka na lotnisko ,bo z walizką nie będę nic kombinować. Dziś lecę Sri Lankan Airlines do Hambantota czyli na południe wyspy , dzięki temu zaoszczędzę dość sporo czasu , którego na Sri Lance raczej może mi brakować. Lot trwa tylko godzinę , jednak samolot ten leci dalej , aż do Chin , ma jedynie techniczny stopover w Hambantota. Wysiadło zaledwie kilka osób , nic dziwnego skoro samolot był pełen Chińczyków. Przed wylotem dostaję stempel w paszporcie jako wyjazd ze Sri Lanki , co potem przysporzyło mi trochę problemów przy właściwym wylocie do Kuala Lumpur kilka dni później. Jak mogłam się spodziewać po wstępnych informacjach z neta i znikomej liczbie podróżnych ten port lotniczy nie dysponuje żadnym transportem publicznym , a najbliższe miasteczko jest oddalone koło 20km .Jeszcze na lotnisku dostaję dość kosmiczną ofertę przejazdu do Kataragama – 4500 LKR  ( 107 pln) Wychodzę na zewn lotniska i widze jedynie kilka taxi oraz busów wcześniej zarezerwowanych przez jakąs grupę . Wiem , iż nie mam innego wyjścia jak wziąć taxi , z pierwszym taksówkarzem w ogóle nie dochodzę do porozumienia , z drugim też idzie ciężko, jednak w końcu się dogadujemy i zawiezie mnie na stację autobusów w Tissa . Uśmieszek taksówkarza , sprawia , iż wymawiam , nie po raz pierwszy zresztą na wyspie komentarz w stylu , iż nie jestem bogatą turystką z Usa czy Niemiec i podróżując sama muszę szukać tańszych rozwiązań logistycznych. Momentami , aż się irytuję , na to podejście miejscowych , którzy myślą , iż mam worek kasy. W końcu docieram na stację autobusów w Tissa, tam szybko i sprawnie łapie autobus do Kataragama .Przejazd zaledwie 18km zajmuje ponad pól godziny , gł problemem tych autobusów , jest to , że zatrzymują się nieskończoną ilość razy , zabierając mniej lub bardziej przypadkowych pasażerów. W drodze do Kataragama widać , iż jest tu akurat festiwal , informują o tym różne ogłoszenia przy drodze , jest też wzmocniona kontrola policyjna.Po drodze taxi zatrzymuje się i dostaję wizytówkę i ofertę safari od innego człowieka , oferta jednak mi się wydaje droga i mówię , iż chcę skonsultować inne opcje.Biorę jednak wizytówkę i ruszamy dalej. Dojeżdżam na dworzec w Kataragama koło 15h  , więc już trochę późno zważywszy , iż dzień w tropikach trwa trochę  krócej niż u nas o tej porze roku . Mając wydruki z maps google , jakie przywiozłam ze sobą , widzę , iż mój hotel   Jayasinghe Holiday Resort jest jakieś 2km poza miastem. Wsiadam więc do tuk tuk i jadę najpierw do hotelu. Zostawiam walizkę , trochę się odświeżam i wracam z powrotem do miasta , chcę bowiem maksymalnie wykorzystać czas , poza tym muszę jeszcze załatwić sobie safari na następny dzień rano. Cześć trasy do miasta pokonuję piechotą , jako , iż jak widać z powodu festiwalu większość tuk-tuk jedzie wypełnionych. W każdym razie spacer piechotą  też jest ciekawy – docieram bowiem do Jeziora Tissa , które teraz w obliczu chylącego się słońca wygląda malowniczo.

jezioro Tissa

jezioro Tissa

Na pozostałą część trasy udaje mi się złapać tuk tuka  , cóż nie ukrywam , że czas trochę nagli. Dostaję się do miasta i widać nastrój festiwalu , sporo ludzi , masą stoisk z różnymi artykułami , jak też z darami ofiarnymi dla bóstw. Pytam tu i ówdzie o safari i dostaję info , iż lepiej udać się do Tissa , bo tam dostanę tańszą ofertę , cóż  wracam więc busem do Tissa.Wysiadam w Tissa i znów napotykam na problem językowy , jednak jeden z mężczyzn dzwoni do znajomego organizującego safari , który to mówi b dobrze po angielsku. Rozmawiamy i po 10 min tuk tuk zawozi mnie do niego. Okazuje się , iż to ten sam człowiek , który wręczył mi wcześniej swoją wizytówkę , kiedy to jechałam z lotniska taksówką. Dogaduję się z nim na safari na kolejny dzień rano , warunki jednak nie do końca mnie satysfakcjonują ,miałabym jechać wraz z grupą Chińczyków , tyle , że nie w odkrytej części  jeepa  przeznaczonej dla  turystów , lecz tuż obok kierowcy  i podziwianie widoków jedynie zza otwartej szyby.Ponadto też musiałabym wrócić potem sama autobusem z Tissa do Kataragama , a samo safari trwałoby trochę dłużej , niż tak naprawdę pozwalał mój napięty plan. Wracam do Kataragama i właśnie na dworcu autobusowym spotykam człowieka parkującego swojego jeepa , którym  to przewozi turystów na safari .Zaczynamy rozmowę i jego oferta wydaje mi się ciekawsza , wyjazd miałby nastąpić   bezpośrednio z mojego miasteczka  , byłabym jedyną turystką i mogłabym dowolnie ustalić godziny safari. Niestety nie wszystko złoto co się świeci , w rezultacie , mimo ciekawych przeżyć na safari  , poczułam się oszukana. Otrzymałam cenę za safari , która wydawała się bardzo atrakcyjna , aż podejrzanie atrakcyjna , jednak kierowca nie poinformował mnie o pewnym szczególe , mianowicie , oprócz ceny safari , musiałam osobno kupić bilet wstępu na safari .Ostatecznie safari wyniosło mnie 7800LKR (180PLN) Na koniec dnia udaję się na festiwal  Kataragama- słynny w całej Sri Lance.Tu widzę coś w rodzaju procesji i pokazów gier z ogniem , tańców , defilady słonii etc , naprawdę piękny spektakl .

festiwal Kataragama

festiwal Kataragama

festiwal Kataragama

festiwal Kataragama

Przyglądam się jakąs godzinę  temu widowisku , następnie wracam do hotelu tuk tukiem . Następnego dnia wyruszam w końcu na safari  ,wstaję o 4.30  rano , szykuję się na safari , w hotelu umawiam się na śniadanie po powrocie tj koło 11h. Saman , człowiek od Safari  przyjeżdża po mnie o godz 5.30 h do hotelu , jedziemy do parku i docieramy tam  koło 6h . Kupuję wspomniany bilet wstępu no i ruszamy w poszukiwaniu dzikich zwierząt, od razu przy wejściu napotykamy słonia , jestem zafascynowana widokiem i bliskością zwierzęcia , które w ogóle się nas nie boi.

Park Yala

słoń -Park Yala

Następne na liście są stada saren  jednak są bardzo płochliwe i zdjęcia niestety nie są zbyt dobre , nie udało mi się z bliska ich sfotografować .

sarny w Parku Yala

sarny w Parku Yala

Także widać sporo różnego ptactwa : pawie , gęsi , różne ptaki . Głównym celem jednak  jest spotkanie lamparta  , mimo 4 godzinnego objazdu nie udało nam się  . Nie pozostaje mi nic innego jak  zadowolić się   widokiem dzików , bawołów czy krokodyli. Muszę jednak przyznać , że najbardziej podobały mi się słonie , choć może jest to związane z tym , iż mogłam je obserwować naprawdę z bardzo bliskiej odległości.

przebiegające stadko dzików -Park Yala

przebiegające stadko dzików -Park Yala

krokodyl-Park Yala

krokodyl-Park Yala

Park Yala - słoniki

Park Yala – słoniki

słoń -Park Yala

słoń -Park Yala

bawoły Park Yala

bawoły Park Yala

bawół -Park Yala

bawół -Park Yala

Tak czy siak safari jest dla mnie niezapomnianym przeżyciem , jest to moje pierwsze w życiu spotkanie z dzikimi zwierzętami  na wolności. Myślę , iż naprawdę warto poobserwować je w naturze. Samo safari trwało jakieś 4h , owszem była opcja całodzienna np. 10h , jednak w takim wypadku nie udałoby mi się już zwiedzić pól herbacianych . Cieszę się więc z tego co mam  i wykonuję sporo zdjęć , choć tak naprawdę nie oddają one nawet połowy wrażeń. Z safari wracam do hotelu , po drodze wysyłając kartki  do Polski . Zjadam śniadanko , odświeżam się i wyruszam koło 13h na stację autobusową. Moim  następnym celem jest Nuwara Eliya –kraina herbaty.

Informacje praktyczne:

-tuk tuk z lotniska Colombo do stacji Katanuyake 150 LKR ( 3,5 Pln)

-autobus lokalny nr 240 Airport-Negombo  – 36 LKR ( 0,82 PLn)

-lot Colombo-Hambantota ze Sri Lankan kupiony 2 miesiące do przodu 3300LKR( 75 PLN)

-taxi z lotniska Hambantota do Tissa 2500LKR ( 57,5PLN)

-hotel Modern City Inn Negombo , cena za noc ze śniadaniem 4500 LKR (104 PLN)

-hotel   Jayasinghe Holiday Resort Kataragama, nocleg ze śniadaniem 4500Lkr ( 104 PLN) -bus Tissa do Kataragama 37 LKR ( 0,9 Pln)

-wstęp do Parku Yala 3800LKR( 87 pln)  od osoby – całkowity koszt safari 4-6 h  , gdy jest więcej osób razem z biletem wstępu winien wynieść koło 6500LKR (150PLN)

-znaczek na kartkę do PL, 25 LKR (0,05 PLN)

-cola 0,33 L – 170LKR (3,91PLN)

-curry warzywne z ryżem 700LKR ( 16 pLN)

-piwo 0,6 l w restauracji 400LKR (9PLN)

-namiar na człowieka od safari w Tissa , Nalin tlf +94 775344081

-namiar na Saman Bandara -safari z Kataragama +94 77 194 38 19

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii SRI LANKA 2014 i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s