Imeretia – jaskinie i monastyry

GRUZJA – kilka słów wstępu..

W chwili obecnej najlepszą opcją dojazdu do Gruzji jest Wizzair z Warszawy lub Katowic do Kutaisi – loty 2 razy w tygodniu

Nie ma konieczności posiadania wizy , jest możliwy wjazd nawet na dowód osobisty.

Najlepiej zabrać dolary i wymienić je na miejscu na lokalną walutę lari , bankomaty też z reguły są dostępne .

DZIEŃ 1- 07.09.2013

Pierwsza samotna wyprawa poza UE zaczyna się na lotnisku w Pyrzowicach , wśród oczekujących na lot są głównie Polacy ,  obserwuję jak  wielu z nich w ” ciekawy ” sposób połączyło plecaki  by zamiast za kilka  zapłacić tylko za jeden  –  kilka sztuk zostało ofoliowanych w jeden bagaż , tak by nie przekraczał 32kg  .. czyli Polak potrafi …są też i tacy , którzy wybierają się na Kazbeg z całkiem sporym ekwipunkiem… ja jedynie z jedną walizką na kółkach , która jak się potem okaże przechodzi ciężkie chwile po beznadziejnych miejscami drogach- chodnikach  w Gruzji..

Samolot wyrusza planowo tuż po północy i ledwo udaje mi się trochę zasnąć , już jestem na miejscu , jest godzina 5 rano z minutami , w Gruzji przesuwamy zegarki 2 godziny do przodu.Na lotnisku nie ma zupełnie nic , żadnych sklepów czy barów .Słyszę na szczęście komunikat po angielsku( mój rosyjski to ” bida z nędzą” )   , iż marszrutki do Tbilisi , Batumi , Kutaisi czy Mestii stoją przed lotniskiem .Wcześniej muszę nabyć bilet na wyznaczonym stanowisku na lotnisku. Nie mam jeszcze lokalnej waluty lari , więc płacę w eur i dostaję resztę w lari , na lotnisku bowiem nie ma żadnego kantoru .
Wysiadam na końcowym przystanku , gdzie robi to też reszta pasażerów tuż przy Mc Donald . Wyciągam moje zapiski , które opisują jak dotrzeć do  hostelu , idę przed siebie szukając jakiegoś przystanku autobusów miejskich , podjeżdża autobus , jednak nie mam pojęcia gdzie wysiąść , staram się jakoś dogadać z kierowcą , ten jednak nie mówi ani po angielsku ani po rosyjsku , pokazuję mu mapkę i w końcu jakoś mnie nakierowuje gdzie wysiąść , punktem odniesienia ma być restauracja Minzani.  Po opuszczeniu autobusu , jednak nie widzę rzeczonej restauracji.
Następnie  spotykam jakąś kobietę i staram się łamanym rosyjskim wytłumaczyć o co mi chodzi , z problemami bo z problemami ale jakoś się po części dogadujemy i trafiam na właściwy kierunek .Przystaję na chwilę i napawam się widokiem rzeki Rioni oraz wznoszącego się coraz wyżej już słońca

 

nad rzeką Rioni

nad rzeką Rioni

Po drodze do hostelu , mijam kantor , gdzie wymieniam pieniądze , dolary na lari . Wciąż maszeruje , pytając po drodze różnych ludzi , okazuje się , że mój hostel jest naprawdę daleko od przystanku autobusu, do tego część drogi muszę pokonać pod górę , do tego po drodze z kostki brukowej, modlę się by walizka wytrzymała to ciężkie podejście.Gdybym wiedziała od początku jaka odysea mnie czeka , pewno wzięłabym taxi spod Mc Donalda . Już myślałam , że nigdy nie dojdę , aż w końcu trafiam na mój Hostel Kutaisi by Kote  , jedyny który zarezerwowałam z wyprzedzeniem przez internet.
Witam się z Kote , który to jest gospodarzem tego miejsca , dostaję pokój , łazienka jest wspólna.Szybko przekonuje się , iż hostel jest pełen Polaków , nie było żadnej innej narodowości , jednak cóż w tym dziwnego , skoro Kote świetnie  mówi po polsku.
Hostel ten służył większości albo jako stacja początkowa albo końcowa pobytu w Gruzji . Poznaje tam od razu parę Polaków. Między nami wywiązuje się rozmowa : oni  są dobrze przygotowani z planem w ręku i wynajętym autem . Pytam czy mogę się dołączyć w dniu dzisiejszym i zwiedzać wspólnie z nimi , tak na pewno dużo więcej zobaczę, w zamian oferuje dorzucenie się do kosztów wynajmu auta w tym dniu.
Po szybkim śniadaniu wyruszamy w trasę , pierwsza na liście jest zjawiskowa Jaskinia Prometeusza , mimo używania GPS , trochę błądziliśmy zanim trafiliśmy . Jaskinia jest naprawdę piękna , trasa liczy koło 1 km  .  Osobno była też opcja przepływu łodką w jaskini , jednak moi znajomi nie decydują się ,więc jedynie zwiedzamy jaskinie. Zdjęcia jednak nie oddają nawet połowy uroku jaskinii , ma piękne formy , do tego wszystko ładnie podświetlone w różnych kolorach .Muszę przyznać , iż to najpiękniejsza jaskinia jaka dotąd widziałam , a do tego praktycznie zero turystów , w naszej grupie było max 15 osób, zapewne wynika to również z trudności dotarcia na miejsce.

jaskinia prometeusza

jaskinia prometeusza

 

 

jaskinia Prometeusza

jaskinia Prometeusza

 

 

Po wizycie w jaskini zmierzamy dalej , co na pewno dziwi  to stado gł krów wolno chodzących po ulicach , nie zważających zupełnie na wymijające je pojazdy.

 

w drodze do jaskini Sataplia

w drodze do jaskini Sataplia

 

Następny punkt zwiedzania to park Sataplia  i jego jaskinia , na obszarze parku  jest miejsce ,które przedstawia ślady dinozaurów ,   żyjących tam w zamierzchłej przeszłości , w parku także znajdują się  repliki  tych zwierząt , choć jest to bardziej atrakcja dla dzieci . W końcu dochodzimy do jaskini , jednak nie jest nawet w połowie tak ładna jak poprzednia , jest trochę krótsza a formy wewn niej nie są , aż tak ciekawe , widocznie  rozpoczęliśmy w złej kolejności zwiedzanie.Ciekawym miejscem jest tutaj punkt widokowy ze szklaną podłogą, widać stąd bardzo dobrze panoramę okolic Kutaisi .

Na koniec wycieczki zostawiamy sobie dwa Monastry , które są przy wjeździe do miasta , Motsameta oraz Gelati , są dość blisko siebie.

Monastyr Gelati  został ufundowany w 1106 przez króla Davida IV Budowniczego  i obecnie znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.Wewnątrz kościoła zachowały się liczne  freski .

wnętrze monastyru Gelati

wnętrze monastyru Gelati

Jak widać trafiliśmy na obrzęd sakramentu małżeństwa  ,monastyr ten widać jest bardzo popularny do tego rodzaju uroczystości , gdyż po zakończeniu ceremonii od razu rozpoczęła się następna , wyglądało , iż  jest ” kolejka” do zawierania małżeństw. Na zewnątrz monastyr przypomina wiele innych , choć oferuje ładne widoki na okolicę jako, iż jest położony na wzgórzu.

monastyr Gelati

monastyr Gelati

Następnym w kolejności zwiedzania jest monastyr Motsameta  pochodzący z XII w, niestety z powodu ceremonii ślubnej nie udaje mi się wejść do środka i jedynie zaglądam z progu do wnętrza .Urok tego miejsca w dużej mierze na pewno zawdzięcza swojemu położeniu , monastyr położony  również na wzgórzu  a w kanionie na dole widać płynącą rzekę Tskhaltsiteli czyli Czerwoną Rzekę. Wg legendy  w VII Arabowie zamordowali tutaj dwóch braci   Davita i Konstantyna  Mkheidze- książąt Argveti  , którzy odmówili przyjęcia islamu ,a  ich ciała zostały wrzucone do rzeki ,gdzie swoją krwią zabarwiły ją na czerwono , stąd nazwa rzeki .

W końcu po wyczerpującym dniu wracamy do hostelu , znajomi postanawiają odpocząć , ja jednak  decyduje  jeszcze podejść do Katedry Bagrati z XI w , która jest jakieś 10 min pieszo od hostelu. Zdążam praktycznie tuż przed zamknięciem , koło 19h ,muszę przyznać katedra dużo bardziej podoba mi się z zewn niż od wewnątrz.

 

katedra Bagrati

katedra Bagrati

Na tym kończę ten intensywny dzień pierwszy , jutro czekają mnie nowe miejsca i wyzwania…

Informacje praktyczne

-walutą Gruzji jest lari, 1 lari= 2 pln

-marszrutka lotnisko do Kutaisi miasto 3 lari (6 pln)

-hostel Kutaisi by Kote – 20 lari za noc od osoby ( 40pln)

http://hostelkutaisi.wordpress.com/

-wstęp do Jaskinii Sataplia 10 lari ( 20 pln)

-wstęp do Jaskinii Prometeusza 10 lari , możliwość przepływu łódką w jaskinii dodatkowe 8 lari (16 pln)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii GRUZJA 2013 i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s